Do wielu osób trafiają maile, które wyglądają jak oficjalne pisma od Europolu czy Interpolu. Mają poważne nagłówki, logotypy służb i urzędowy język. W treści pojawia się informacja o rzekomym oskarżeniu, np. o „dystrybucję zakazanych treści”. To jednak próba oszustwa.
Mechanizm jest prosty – chodzi o wywołanie strachu i presji. „Mechanizm jest stary jak świat, ale wciąż działa, bo uderza w nasze najczulsze struny, czyli strach i respekt przed władzą”.
Fałszywe wiadomości często wysyłane są z podejrzanych adresów – np. z darmowych skrzynek mailowych albo egzotycznych domen. Gdy adresat odpowie na taką wiadomość, zaczyna się próba wyłudzenia danych. Oszuści mogą poprosić o skan dowodu osobistego „do weryfikacji tożsamości”, który później może zostać wykorzystany np. do zaciągnięcia pożyczki.
Inny scenariusz to propozycja „polubownego rozwiązania sprawy”. Wtedy przestępcy proszą o zainstalowanie rzekomej aplikacji do „przesłuchań online”, która w rzeczywistości daje im zdalny dostęp do komputera i danych użytkownika.
Eksperci przypominają prostą zasadę: „Europol czy Interpol nie zapraszają na przesłuchania przez załącznik JPG”. W przypadku prawdziwego postępowania kontakt ze służbami nie wygląda w ten sposób.
Takich wiadomości nie należy odpisywać ani instalować wskazanych programów. Warto zrobić zrzut ekranu i zgłosić sprawę do CERT Polska – np. wysyłając wiadomość na numer 8080 lub przez aplikację mObywatel.