Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z posłem PiS, kandydatem Zjednoczonej Prawicy w wyborach do Sejmu, Edwardem Siarką.
Mocna deklaracja szefa PO podczas wizyty w Brukseli. Grzegorz Schetyna oświadczył, że opowiada się za powiązaniem dostępu do funduszy unijnych z przestrzeganiem praworządności przez kraje UE. Co więcej, będzie optował, żeby to rozwiązanie zostało wdrożone. Spór o praworządność może jeszcze na finiszu kampanii rozgorzeć na nowo?
- Ten spór co jakiś czas wraca. Mamy stanowisko odnośnie pytań prejudycjalnych złożonych przez sędziów. Ten temat wraca za sprawą opozycji. Nie sądzę, żeby tak łatwo dało się wprowadzić ten zapis do systemu prawnego. Póki co, jest daleka droga, żeby takie rozwiązanie było w UE, ale ten temat będzie pewnie podnoszony.
Pamiętamy, że w maju, kiedy Komisja Europejska prezentowała projekt budżetu UE na lata 2021-2027, pojawił się projekt rozwiązania, który uzależniałby wypłatę funduszy od spełniania kryteriów praworządności. Duże emocje budził fakt, że Bruksela by mogła zamrażać wypłatę funduszy, jeśliby uznała, że kraj łamie prawo.
- Tak. Tutaj cały czas Polska zajmowała takie stanowisko, żeby jeśli takie rozwiązanie miało być przyjęte, musiały być jasne kryteria, co to oznacza, że jakieś państwo spełnia kryteria praworządności. Jeśli kryteriów nie będzie, nie sądzę, żeby był taki zapis. Wokół tego byłyby nieporozumienia. Byłaby to forma nacisku politycznego.
Wspomniał pan pytania prejudycjalne zadawane przez polskie sądy do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Wczoraj rzecznik TSUE powiedział, że dwa z tych pytań dotyczących systemu dyscyplinowania sędziów są niedopuszczalne. Tutaj nie podzielił argumentacji polskich sędziów.
- Tak. Trudno sobie wyobrazić, że polscy sędziowie w przypadku każdej wątpliwości będą pytali TSUE. Zaraz zamiast orzekać i podporządkować się przepisom wewnętrznym, będzie podnoszone pytanie, czy naruszona jest praworządność, niezawisłość sądów. TSUE nie pozwoli, żeby każda taka sytuacja tam trafiała. To by oznaczało paraliż ich pracy.
Na horyzoncie jest inne poważne rozstrzygnięcie TSUE. Ono będzie dotyczyło kredytów hipotecznych we frankach szwajcarskich, udzielanych przez polskie banki. Banki bardzo się boją tego rozstrzygnięcia. Jeśli TSUE uzna, że klauzule stosowane w umowach były niedozwolone, będą poważne koszty dla sektora bankowego. Wydatki, które banki będą musiały ponieść, mogą się przełożyć na gospodarkę?
- Minister Kwieciński wczoraj przedstawiał projekt budżetu. On zdaje sobie sprawę, że nawet jak na rok 2020 mamy zrównoważony budżet, mogą być jakieś wahnięcia, które powodują sytuację kryzysową. W przypadku pożyczek we frankach, ludzie z nich korzystający czekają na korzystne dla nich rozstrzygnięcia. Jak tym ludziom pomóc? To, że były tam niedozwolone klauzule, to jasne.
Mówi pan o budżecie bez deficytu na 2020 rok. Rząd przyjął projekt tej ustawy. Ona przewiduje taki sam poziom wydatków i dochodów. Jednak wnikliwi obserwatorzy w projekcie nie znaleźli wydatków na sfinansowanie na przykład 13 emerytury. Nowelizacja budżetu jest nieuchronna? Czy może wypłata 13 emerytur w 2020 roku stoi pod znakiem zapytania?
- Te 13 wypłaty są zapowiedziane. One będą. Jeśli na etapie projektu, który wpływa do Sejmu nie ma tych kwot, nie oznacza to problemów z wypłatą. Minister w tej chwili ma swoją strategię, jak tę kwotę wypłacić. W poprzednich budżetach też tych kwot nie było. One były wprowadzane na bieżąco. Zobaczymy, czy założenia związane z wpływami VAT na poziomie 200 miliardów złotych… Czy tu są jakieś rezerwy? Pewnie są. Czy pozostałe dochody będą się realizowały jak budżet zakłada? Jeśli tak, to są rezerwy i nadwyżka. Stąd ta kwota będzie wypłacona. W marcu jest przewidziana waloryzacja rent i emerytur.
Dobiega końca wizyta prezydenta Andrzeja Dudy w USA. Na sesji Zgromadzenia Ogólnego ONZ prezydent mówił o pojęciach pokoju, ochrony środowiska i dobrobytu, które powinny pełnić rolę spoiwa dla całej społeczności międzynarodowej. Jednak jak przypominamy sobie słowa prezydenta Francji Emmanuela Macrona, który obarcza Polskę odpowiedzialnością za brak postępów w polityce klimatycznej, to trudno o tę jednomyślność.
- Opinia prezydenta Francji nie jest trafiona. Ona jest na potrzeby jego polityki wewnętrznej. To nie jest prawda. Jeśli chodzi o kwestie emisyjne, to Polska dokonuje wielkiego skoku. Niektórzy chcą szybszego. Polska wypełnia jednak wszystkie zobowiązania wynikające z walki ze smogiem, z umów międzynarodowych. Senat będzie pracował nad takimi rozwiązaniami. Musimy zdawać sobie sprawę, że te programy, które uruchamiamy, poprawiają jakość powietrza. Jak status majątkowy obywateli się poprawia, przyspieszamy wymianę kopciuchów. Nikt, kto buduje nowy obiekt, nie stosuje już tych starych pieców. On chce mieć komfort. Wracając z pracy, chce mieć ciepło, nie rozpalać dopiero. Nowoczesne rozwiązania są instalowane. To szybko postępuje, ale do zrobienia jest jeszcze wiele. Jeśli chodzi o emisję, Polska nie jest na czele. Niemcy nas wyprzedzają dwa razy. Nie mówię już o Rosji, która ma 10 razy większą emisję niż Polska. Jest wiele do zrobienia we wszystkich krajach.
Jeśli mówi się o wyzwaniach ekologicznych, trudno nie pytać o przyszłość energetyczną Polski. Jeśli porównamy programy ugrupowań startujących w wyborach, wszyscy są zgodni, że trzeba rozwijać farmy wiatrowe na morzu, wytwarzanie prądu z przydomowych instalacji, najlepiej fotowoltaicznych...
- To, co możemy wykorzystać, trzeba robić cały czas.
PiS jednak jako jedyne deklaruje mocne wsparcie dla idei budowy elektrowni atomowej. Atom to jedyna sensowna alternatywa dla elektrowni węglowych? Będzie nas stać na budowę takiej elektrowni?
- Jeśli mówimy o odnawialnych źródłach, to dodam jedno zdanie. Na Podhalu będzie największy odwiert geotermalny. To ogromne źródła energii. Nowy Targ ma jedną z najgorszych jakości powietrza. Wracając do pytania… My musimy rozwijać energię jądrową. To przyszłość, przed którą stoimy. To wyzwania cywilizacyjne. Nie da się tego zrobić w ciągu roku. To długi proces. Trzeba to racjonalnie zaplanować, żeby polska energetyka ewoluowała. Musi być gwarancja bezpieczeństwa energetycznego.
Prezes NIK Marian Banaś zapowiedział, że od 27 września do czasu zakończenia kontroli oświadczeń majątkowych, udaje się na bezpłatny urlop. Zapytam pana o komentarz Marka Suskiego, szefa gabinetu premiera Mateusza Morawieckiego. Napisał on tak: „Odnośnie Mariana Banasia powiem tyle. Nie mam pełnego zaufania do służb, ani wtedy, ani dzisiaj, bo tam jest jeszcze mnóstwo ludzi z poprzedniej ekipy”. To powinno martwić, jeśli szef gabinetu premiera mówi, że nie do końca ufa służbom specjalnym?
- Marek Suski powiedział to w kontekście, w którym ja bym się chciał zastanowić, jak to jest możliwe... Pan Marian Banaś wiele razy składał oświadczenie majątkowe. Nie wyłapano w nim nieprawidłowości? On pełni funkcje publiczne od lat. Nagle dysponował kamienicą, dochodami z niej. To niejasna sprawa. Chyba że mamy do czynienia z zatajaniem stanu posiadania. Tu jednak wątpię, żeby do takich nieprawidłowości doszło.
Być może będziemy więcej wiedzieli po kontroli oświadczeń, w drugiej połowie października.
- Sprawa wymaga wyjaśnienia. Jest wątpliwość. Skoro służby sprawdzają nasze oświadczenia i nagle są nieprawidłowości, to pytanie, jak sprawdzano je w przeszłości.