Jutro na stacjach paliw mamy zobaczyć niższe ceny, o 1,2 zł średnio, tymczasem od kilku dni za diesla prawie dziewięć złotych musimy płacić. Nie za późno z tą interwencją?
- W odpowiednim momencie. Dzisiaj wiemy, że ten konflikt na Bliskim Wschodzie nie jest krótkoterminowy. Polityka prezydenta USA powoduje, że konflikt się wydłuża. Ceny paliw szybko nie wrócą do normalności. Decyzja rządu jest potrzebna i szybka po uzgodnieniach z Komisją Europejską, przygotowaniu aktów prawnych. Jutro ceny paliwa spadną.
Szybka? Tutaj akurat przedstawiciele opozycji mają duże wątpliwości.
- Trzeba było uzgodnić to z Komisją Europejską, przeanalizować ten konflikt. Wydawało się, że on się szybko skończy, ale mamy eskalację. Te działania zostały podjęte w odpowiednim momencie i tempie.
Covidowa pomoc sięgnęła niemal 300 miliardów złotych, tarcza po wybuchu pełnoskalowej wojny w Ukrainie ponad 80 miliardów. Tu mamy niespełna 5 miliardów. Co dalej w ramach szeroko rozumianej tarczy pomocowej?
- Tak, ale te tarcze, o których pan mówi, były na kredyt. Spłacamy to. Opozycja krzyczy, że mamy wielkie zadłużenie kraju. No tak, przez te tarcze. Trzeba działać rozważnie. Jak kryzys się przedłuży, będą kolejne ruchy rządu. Mówi się o zwiększeniu dopłaty do paliwa rolniczego, żeby ochronić tak naprawdę również konsumentów, więc nas wszystkich, przed wzrostem cen żywności spowodowanych wzrostem cen paliw. Kolejne kroki będą podejmowane. Nie możemy tego jednak robić tak, jak PiS, czyli brać pożyczki i wrzucać je na nieprzemyślane programy. Wiele z tych tarcz nie było celowych.
Jeśli chodzi o rolników, oni mają zwrot części z podatku akcyzowego. Chodzi o to, żeby to zwiększyć?
- Tak. Jest propozycja, żeby zwrot zwiększyć do 2 zł. To jest analizowane.
W Koalicji Obywatelskiej jest pełna zgoda w sprawie tej PSL-owskiej poprawki projektu prezydenta? Czy chcą państwo procedować tą wersję Polskiego Stronnictwa Ludowego projektu SAFE Zero?
- Tak. Każdy projekt ustawy, każdy akt prawny, który daje możliwość zwiększenia środków na modernizację polskie armii, zabezpieczenia obywateli przed Rosją, jest potrzebny. Jak są tam pieniądze, trzeba to procedować i realizować. Pewnie takie decyzje będą podejmowane na następnym posiedzeniu Sejmu. Jak jest cień szansy na pieniądze potrzebne do modernizacji sił zbrojnych, trzeba to wdrażać.
Są pieniądze w NBP na ten cel?
- Na to pytanie musimy poznać odpowiedź. Mam nadzieję, że wicepremier Kosiniak-Kamysz dogada się z NBP. Jestem jednak sceptykiem, obserwując wyniki ekonomiczne Narodowego Banku Polskiego. 100 miliardów skumulowanej straty z działalności NBP nie napawa optymizmem. Jak jednak będzie cień szansy, że uda się pozyskać te pieniądze, zróbmy to.
Chcą państwo także trochę pogrillować szefa NBP?
- Nie. Jego nie trzeba grillować. On sam się grilluje swoją polityką. Nie posłowie KO i rząd wykreowali 100 miliardów strat w NBP. Zrobił to prezes Glapiński. To stwierdzenie faktu. To nie jest optymistyczna rzecz. Jest zjazd cen złota o 20%. To kolejne straty.
Przy okazji zbrojeń, jednego i drugiego programu SAFE, prezydent spotyka się z generałami Wojska Polskiego przy nieobecnym szefie MON. Jak pan odbiera tę sytuację?
- Prezydent jest zwierzchnikiem sił zbrojnych. Ma prawo się spotykać. Pewnie chciał przeprosić generałów za swoje kuriozalne weto. To był wielki błąd, który skomplikował przyjęcie programu SAFE. Te środki się pojawią w kwietniu. Generałowie decydowali, na co te środki mają być wydane. Za poprzedniego rządu minister Błaszczak wybierał sam zestawy, jak w sklepie Lego. Teraz generałowie decydowali. Oni wspierali ten program. Przeciwko nim wystąpił zwierzchnik sił zbrojnych.
Czyli nie rywalizacja z szefem MON-u o wpływy?
- Nie. Moim zdaniem to przeprosiny prezydenta. One nie będą pewnie formalnie deklarowane, ale tak mi się wydaje.
Jak pan odebrał decyzję wojewody o wniosku kasacyjnym do Naczelnego Sądu Administracyjnego w sprawie wyroku WSA dotyczącego Strefy Czystego Transportu?
- To decyzja, która ma wymiar praktyczny. Ona opóźnia korektę SCT. Mówiłem wiele razy, że ten projekt nie jest zbyt trafny. Byłem umiarkowanym krytykiem. Taka Strefa powinna być w Krakowie, ale ta decyzja zawiesza wszelkie działania związane z korektą Strefy do czasu wyroku NSA. Pewnie to ponad rok potrwa. To nie jest dobre. Pewne rzeczy można było dogadać.
Dlaczego nie zostało dogadane? To koalicjanci przecież.
- Właśnie. To nie jest pytanie do mnie. Spotykałem się z wojewodą, prosiłem go o dogadanie spraw z miastem. Miasto było gotowe do rozmów. Trzeba pytać głównych aktorów, czemu się nie udało. Wydaje mi się, że porozumienie powinno być. To by rozwiało wątpliwości i korekta by była szybko.
Nie pomaga politykom Koalicji Obywatelskiej szef lokalnych struktur PSL tą decyzją?
- Na pewno nie pomaga. Nie patrzę na kwestie polityczne, ale na mieszkańców. Oni oczekiwali korekty, mieli słuszne postulaty. Przedsiębiorcy, którzy prowadzą firmy w Krakowie, nie mogą wjeżdżać swoimi samochodami do Strefy. To miało być zmienione. Wojewoda to wstrzymał. To nie jest dobre dla ludzi. Polityczne przepychanki mnie tu nie interesują.
Pan wie albo pan być może podejrzewa, skąd się wzięły martwe dusze pod wnioskiem referendalnym? W zeszłym tygodniu sprawę do prokuratury zgłosili inicjatorzy referendum.
- Tak. Kiedy Łukasz Gibała próbował przeprowadzić referendum za odwołaniem poprzedniego prezydenta... To tradycja Łukasza Gibały. Jak nie wygrywa wyborów, próbuje odwołać prezydenta w referendum. On wtedy nie złożył wniosku do prokuratury i komisarz wyborczy wystąpił przeciwko organizatorom referendum z wnioskiem do prokuratury. Prokuratura prowadziła działania. Wiemy, że część osób dobrowolnie poddała się karze. To pewnie ruch wyprzedzający. Jest wiele martwych dusz, osób bez prawa wyborczego w Krakowie. To wynika z prostego faktu. Wielkie pieniądze wpompowano w zbieranie podpisów. Wolontariusze to byli najemnicy, którzy szli na akord. Zbierali podpisy od wszystkich. Jest wiele ukraińskich PESEL-i. Nagle jest problem. Co trzeba z tym problemem zrobić? Trzeba zbudować jakąś teorię spiskową.
Może to skoordynowane działania? W mediach społecznościowych chwalił się takim dostarczaniem martwych dusz jeden z byłych radnych Krakowa.
- Były radny. Do tego to Łukasz Wantuch. On jest znany ze swoich happeningów. On mówi kontrowersyjne tezy, żeby o nim mówiono. Jak widać, to skuteczne. Jego wypowiedzi to happening, nie fakty. Nie sądzę, żeby to miało wpływ. Moim zdaniem ten wniosek do prokuratury jest wyprzedzający. Jakby oni tego nie złożyli, pewnie komisarz wyborczy by złożył wniosek o sprawdzenie. To wyprzedzający ruch.
Chociaż tak naprawdę niczym skończyła się sprawa poprzedniego referendum, mimo że rzeczywiście wiele tych osób nie zgadzało się…
- Nie do końca. Były dobrowolne poddania się karze. Sądy i prokuratura potraktowały to jako niską szkodliwość. Pytanie, czy przy takich imprezach politycznych to niska społeczność? Ja mam wątpliwości, ale tak zdecydowały sądy i prokuratura.