Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Daria Gosek-Popiołek: Razem jest osobnym podmiotem. Wspieramy naszych partnerów, kibicujemy im

- To był proces przedyskutowany i przemyślany – tak o konsolidacji Nowej Lewicy powiedziała w Radiu Kraków posłanka Daria Gosek Popiołek. Jak dodała, Lewica Razem nie pójdzie śladem Wiosny Roberta Biedronia. "Jeśli chodzi o Sojusz Lewicy Demokratycznej i Wiosnę to będą się musiały tam dokonać się pewne zmiany programowe" - podkreśliła. Przypomnijmy, w piątek zgromadzenie ogólne Wiosny ma podjąć decyzję o samorozwiązaniu partii. Jak mówił wcześniej Robert Biedroń, decyzja ta będzie oznaczała uruchomienie procesu likwidacji jego partii, a proces konsolidacji Nowej Lewicy zostanie rozpoczęty formalnie.

fot: RK

Posłuchaj porannej rozmowy w Radiu Kraków

Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką Lewicy z partii Razem, Darią Gosek-Popiołek.

Dzisiaj nastąpić ma samorozwiązanie Wiosny, która stanie się częścią Nowej Lewicy wraz z SLD. Jak to zmieni relacje między koalicjantami – Lewicą Razem i Nową Lewicą?

- Na pewno jeśli chodzi o SLD i Wiosnę, będą musiały być zmiany programowe. Rozmowy już się toczyły. Była próba połączenia dwóch spojrzeń. Jestem pełna podziwu. To był proces przemyślany. Teraz będą wybory w strukturach lokalnych. Ma działać parytet we władzach. Jeśli chodzi o relacje w ramach klubu, zostaje to bez zmian. Razem jest osobnym podmiotem. Wspieramy naszych partnerów, kibicujemy im. Nasza współpraca jet dobra i owocna.

Czyli Lewica Razem nie pójdzie śladami Wiosny?

- Nie będzie tak. Rozwijamy nasze struktury. Mamy wiele zgłoszeń od osób młodych, które zaczynają swoją drogę polityczną. Jesteśmy potrzebni. Są osoby, które takiej partii szukały. To pozwala nam myśleć o dalszym rozwoju i funkcjonowaniu.

Jest plan luzowania obostrzeń do końca wakacji. Hotele będą mogły udostępnić 75% miejsc, ale jak wliczymy w to dzieci i osoby zaszczepione, to tak naprawdę 100% miejsc. Nie za szybko? Jest wariant delta, który zmienia statystyki w Wielkiej Brytanii.

- To trudne pytanie. Z jednej strony wszyscy chcemy wrócić do normalności, chcemy wakacji. One potrzebne są dzieciom, osobom starszym. Rozumiemy, że biznes ma swoje potrzeby. Wielu pracowników nie miało długo miejsca zatrudnienia. Musimy jednak zachęcać do szczepień. Jestem po drugiej dawce. Jak szczepionki będą dla dzieci młodszych niż 12 lat, zaszczepię swoje dzieci.

Dodatkowe benefity powinny objąć tych, którzy dwukrotnie się zaszczepili?

- To taka próba stosowania mechanizmu kija i marchewki. Nie jestem dużą zwolenniczką tego. Nawet osoby zaszczepione mogą być nosicielem wirusa. Jestem zwolenniczką noszenia maseczek, dystansu. Te benefity dla osób zaszczepionych się pojawiają. Niektóre kraje wprowadzają pewne obostrzenia, biznes próbuje tak promować szczepienia. Nie wiem, co byłoby lepsze. Państwo musi jednak robić więcej. Powinny być telefony do osób niezaszczepionych. Mam sygnały, że osoby starsze, niemobilne nie mają dostępu do szczepień, bo nie mogą dotrzeć na miejsce.

Minister zdrowia Adam Niedzielski potwierdził, że był testowany telefon do zaszczepionego. Taki system powinien zostać wprowadzony? Minister mówił, że ponad 50% osób, do których zadzwoniono, wyraziła chęć zaszczepienia.

- Zdecydowanie tak. W to powinniśmy iść. Chęć szczepienia się ustabilizowała. Nawet jak pójdziemy do punktu szczepień, nie ma wielkich kolejek. Jestem zwolenniczką tego. Tylko indywidualny kontakt pomoże osobom się zdecydować i może rozwiać ich wątpliwości. Czasem przeszkodą jest transport, odległość, obawa.

Koncerty tylko dla zaszczepionych to dobre inicjatywy?

- To jest promocja szczepień. To pokazuje, że jest to potrzebne, że sale koncertowe będą wypełnione ludźmi, bo wiele osób chce się szczepić. Jednak to za mało. Trzeba dalej zachęcać.

Czyli nie uważa pani, że to jest apartheid?

- Nie cierpię tego słowa w kontekście Polski. To był brutalny ruch. Jestem przeciwniczką takich wyolbrzymień. Nagle przestajemy przez to rozumieć, o czym mówimy.

Na Polski Ład Zjednoczonej Prawicy, Lewica odpowiada Receptą dla Polski. Diagnozy są zbliżone, ale realizacja zadań różni Lewicę i Prawicę. Które z tych 10 projektów na 100 dni Lewica byłaby w stanie poprzeć?

- Mówimy o hasłach. Ustaw jeszcze nie ma. To typowanie w ciemno. Zgodnie z naszym programem poprzemy wyższą kwotę wolną od podatku. Ona teraz jest bardzo niska. Widzą to miliony Polaków. To jest do zmiany. Ta zmiana mi się podoba, o ile ustawa będzie dobrze napisana. Czasem ustawy bywały blisko bubli. Jako Lewica jesteśmy za progresją podatkową. Osoby zarabiające w okolicach 4000 złotych powinny płacić mniejsze podatki niż te, które zarabiają 10-15 tysięcy. To będzie przez nas wspierane. Jednak czekamy na ustawy.

Co pani na to, że składka zdrowotna będzie jednak ryczałtowa, choć wyższa?

- To kolejny element. Trudno jest rozmawiać. Nagle wychodzi premier, mówi jedną rzecz, potem oburza się na Twitterze pan Gowin i robi swoją konferencję. On mówi coś innego. Potem są kolejne wywiady. Tak się nie robi polityki. Albo panowie mają program, albo niech najpierw się spotkają i uzgodnią.

Ryczałt jest do przyjęcia?

- Nie odpowiem. Ryczałt jakiej wysokości? Na pewno trzeba inaczej podejść do ochrony zdrowia. Jest niedofinansowana, wiele osób ucieka od odpowiedzialności. To jest do zmiany. Jaki to będzie system? Trzeba rozmawiać.

Lewica krytykuje pomysły mieszkaniowe, mówiąc, że to za mało. Lewica byłaby za podatkiem katastralnym?

- Tak. Podatek katastralny jest jednym z naszych postulatów, ale to element. Podatek nie załatwi kwestii mieszkań.

Ale może wyhamować wzrost cen.
- Tak, ale takich mechanizmów jest więcej. Są regulacje czynszów. To jest na Zachodzie. W Wiedniu jest to stosowane. Jest budowanie mieszkań komunalnych, do których ludzie mogą się wprowadzać. To rozwiąże kwestie mieszkania. Oddanie rynku deweloperom było dużym błędem ostatnich 30 lat. Do momentu, kiedy Lewica nie obejmie władzy, pewnie się to nie zmieni.

Podatek katastralny jakiej wysokości w skali roku?

- Nie jestem w stanie odpowiedzieć.

Średnia europejska to 2%.

- Nie mogę. Jesteśmy przed tą dyskusją. Nie chcę pewnych rzeczy przestrzelić.

Solidarność chce wprowadzenia emerytury stażowej. Zbiórka podpisów ma się rozpocząć w lipcu. Emerytura stażowa - 40 lat dla mężczyzn, 35 lat dla kobiet. Lewica to poprze?

- Znam osobiście wiele kobiet, które zaczęły pracę w wieku 18 lat. Pracowały całe życie, łączyły rolę matki z pracą. One mówią, że chcą tego rozwiązania, ale boją się niskich emerytur. Będąc zmęczonymi, może się okazać, że czeka ich głodowa emerytura i choroba na starość. Każde rozwiązanie powinno być połączone z kwestią minimalnej emerytury, jak będziemy zwiększać świadczenia, żeby podporządkować je zmianom na rynku. Uważam z wyjmowaniem pewnych elementów. Co z tego, że kobieta przejdzie na emeryturę, jeśli jej emerytura będzie bardzo niska? Ona zostanie oszukana.

Czyli emerytura stażowa tak, ale pod pewnymi warunkami?

- Tak, ale warunkami, które będą związane ze zobowiązaniami państwa wobec osób, które ciężko pracowały.

Źródło: Radio Kraków
Autor:
Krzysztof Orski

Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię