„Da się”. Kraków wraca do projektów odkładanych latami
Projekt „Da się” to próba zmiany myślenia o inwestycjach, które przez lata funkcjonowały w przestrzeni publicznej jako niemożliwe do realizacji. Chodzi o inicjatywy zgłaszane przez mieszkańców, często od dawna obecne w debacie miejskiej, ale blokowane przez kwestie formalne, finansowe albo organizacyjne.
– „Da się, przyda się Krakowowi” – mówi rozmówczyni Radia Kraków, podkreślając, że wiele z tych pomysłów nie zniknęło dlatego, że były złe, lecz dlatego, że wcześniej brakowało warunków do ich realizacji.
Jak zaznacza, część inwestycji nie mogła ruszyć z powodu problemów własnościowych, inne przegrywały w budżetowych priorytetach z większymi zadaniami. Teraz miasto postanowiło wrócić do wybranych projektów i sprawdzić, które z nich można faktycznie doprowadzić do końca.
Od kładek po zieleń w centrum miasta
Lista przedsięwzięć obejmuje zarówno mniejsze inwestycje infrastrukturalne, jak i większe zmiany w przestrzeni publicznej. Wśród nich jest m.in. przejście dla pieszych przy ulicy Bohaterów Getta, o które mieszkańcy zabiegali przez lata, czy kładka na Żabińcu – symbol komunikacyjnych problemów tej części miasta.
Pojawiają się też projekty o szerszym znaczeniu, jak zagospodarowanie CORT-u przy Wiśle w rejonie Wawelu, gdzie ma powstać Muzeum Rzeki Wisły, czy uporządkowanie placu Wielkiej Armii Napoleona. Ważnym elementem pakietu „Da się” jest również zazielenienie Ronda Mogilskiego – miejsca, które dla wielu pasażerów było dotąd synonimem betonu i braku cienia.
– „To są z pozoru niewielkie inwestycje, ale bardzo poprawiające jakość życia” – podkreśla Maria Wojtacha. W tym kontekście wskazuje także na plan likwidacji parkingu przed magistratem na placu Wszystkich Świętych i zastąpienie go zielenią.
Wśród zapowiadanych działań są również m.in. kładka na rzece Białusze i rewitalizacja placu św. Marii Magdaleny – miejsca, które od lat pojawiały się w medialnych zapowiedziach, ale bez finału.
„Pierwsza lista, nie ostatnia”
Obecny pakiet inwestycji to dopiero początek. Jak zapowiada nasz gość, miasto będzie analizować kolejne pomysły z długiej listy krakowskich „nie da się”.
– „To jest pierwsza lista. Tych rzeczy jest w Krakowie bardzo dużo” – mówi Maria Wojtacha, zaznaczając, że zanim którykolwiek projekt zostanie ogłoszony, musi przejść dokładną weryfikację.
Realizacja inwestycji wymaga współpracy wielu jednostek miejskich, spółek i wydziałów urzędu, a także przygotowania dokumentacji i zespołów odpowiedzialnych za konkretne zadania. Istotne są również ramy czasowe – tak, by efekty były widoczne możliwie szybko.
Na realizację pierwszego pakietu zabezpieczono środki finansowe. – „Budżet jest zabezpieczony. To prawie osiemdziesiąt milionów złotych” – podkreśla nasza rozmówczyni. Jak dodaje, w zestawieniu z potencjalnymi korzyściami społecznymi nie jest to kwota wygórowana.


