Patrzeć czy nie patrzeć? O prawdzie w czasach spektaklu
„Nie patrz w górę” Adama McKaya to film, który łatwo odczytać jako satyrę na media, politykę i kulturę internetu. Ale w rozmowie na antenie Radia Kraków prof. Joanna Hańderek zwraca uwagę, że to opowieść znacznie głębsza – o naszej relacji z prawdą, o mechanizmach wyparcia i o świecie, w którym wszystko staje się spektaklem.
Filmowa historia jest prosta: dwoje naukowców odkrywa kometę zmierzającą ku Ziemi. Katastrofa jest nieunikniona, obliczenia jednoznaczne. Problem w tym, że nikt nie chce ich słuchać. Media wolą lżejszy temat, politycy kalkulują zyski i straty, a opinia publiczna szybko dzieli się na dwa obozy: tych, którzy „patrzą w górę”, i tych, którzy nie chcą patrzeć wcale.
To nie jest tylko opowieść o mediach społecznościowych
Zdaniem prof. Hańderek nie jest to tylko opowieść o mediach społecznościowych. To raczej kolejny etap długiego procesu, w którym forma przekazu zaczęła dominować nad treścią. Już rozwój prasy zmienił sposób myślenia – przyspieszył obieg informacji, skrócił dystans, ale też wypchnął pogłębioną analizę na margines. Wraz z kolejnymi wynalazkami komunikacyjnymi przekaz stawał się coraz bardziej skrótowy, uproszczony, nastawiony na natychmiastowy efekt.
Dziś żyjemy w rzeczywistości, w której informacja konkuruje z tysiącami innych bodźców. Jeśli nie jest atrakcyjna, emocjonalna, „klikalna” – przegrywa. W takim świecie nawet koniec świata musi zostać odpowiednio „sprzedany”.
Kometa z filmu McKaya bywa interpretowana jako metafora kryzysu klimatycznego. I właśnie w tym kontekście refleksje prof. Hańderek wybrzmiewają szczególnie mocno. Kryzys nie jest już zapowiedzią przyszłości – jest procesem, który trwa. A jednak wciąż reagujemy na niego tak, jakby był czymś odległym, abstrakcyjnym, nie do końca realnym.
Filozofka zwraca uwagę na mechanizmy psychologiczne: jako gatunek jesteśmy przystosowani do reagowania na zagrożenie bezpośrednie, nagłe, widoczne. Trudniej mobilizuje nas to, co rozciągnięte w czasie, stopniowe, wymagające wyobraźni i zaufania do ekspertów. Jeśli katastrofa nie przybiera hollywoodzkiego kształtu, łatwo ją zbagatelizować.
Film pokazuje też, jak łatwo fakty stają się elementem politycznej gry. Władza nie tyle neguje prawdę, ile próbuje ją zagospodarować. Jeśli da się ją wykorzystać ekonomicznie – warto ją nagłośnić. Jeśli zagraża interesom – można ją opóźnić, rozwodnić, przykryć inną narracją. W świecie „Nie patrz w górę” nawet nadciągająca zagłada zostaje przeliczona na potencjalny zysk.
Czy to oznacza, że prawda przestała istnieć?
Prof. Hańderek podkreśla, że nie. Prawda ma znaczenie – ale nie funkcjonuje w próżni. Jest osadzona w kulturze, w języku, w społecznych mechanizmach uznawania autorytetu. To, co uznajemy za prawdziwe, zawsze przechodzi przez filtr naszych przekonań, lęków i interesów.
Jednocześnie film boleśnie przypomina, że rzeczywistość nie jest konstruktem dowolnym. Obliczenia naukowców się sprawdzają. Kometa rzeczywiście uderza. Fakty nie znikają tylko dlatego, że przestaniemy o nich mówić.
Najtrudniejszy wymiar prawdy dotyczy jednak nas samych. Łatwo dyskutować o danych, modelach, teoriach. Trudniej przyjąć, że dotyczą naszego stylu życia, naszych wyborów, naszej odpowiedzialności. Prawda bywa bolesna nie dlatego, że jest niejasna, lecz dlatego, że wymaga zmiany.
„Nie patrz w górę” nie jest więc tylko kpiną z mediów czy polityków. To opowieść o ludzkiej kondycji w epoce nadmiaru informacji i deficytu uwagi. O świecie, w którym wszystko może stać się widowiskiem – nawet katastrofa. I o pytaniu, które wciąż pozostaje aktualne: czy mamy odwagę patrzeć w górę, gdy wiemy, że to, co zobaczymy, nie będzie wygodne?