O szkole na końcu świata rozmawiamy w programie "Przed hejnałem" 1 września, w dniu rozpoczęcia nowego roku szkolnego z gośćmi: Magdaleną Gołębiowską–Śmiałek, politolog z Uniwersytetu Jagiellońskiego, prezes Fundacji „Szkoły na końcu świata” i Andrzejem Śmiałkiem - współzałożycielem Fundacji.

 

- Dzisiaj w Polsce początek roku szkolnego. Jak wygląda nauka w Nepalu?


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - W Nepalu rok szkolny rozpoczyna się z końcem kwietnia, a kończy w połowie marca. To ze względu na różnice geograficzne i różnice w porach roku. 


- Tam szkolnictwo jest tak zorganizowane jak u nas? Jest Ministerstwo Edukacji?


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Od 1971 roku jest Ministerstwo Edukacji, które stara się zorganizować formalnie przestrzeń edukacji. Niestety tylko formalnie. Przez ten czas, od kiedy ono istnieje, szkolnictwo się nie rozwinęło. Jest problem w przekonaniu obywateli, by się uczyć. Są trzy rodzaje szkół, ale tylko zakładane przez lokalnych entuzjastów są najbardziej efektywne. 


- Wy wpisaliście się w nurt entuzjastów działania na korzyść dzieci w Nepalu.


Andrzej Śmiałek - Zaczęło się to dawno temu. Zbieg okoliczności sprawił, że znaleźliśmy się całą rodziną w wiosce Jharkot. Wielu turystów z Polski tam dociera. Trafiliśmy przypadkiem do szkoły w wiosce, która jest szkołą prywatną, Codziennie borykają się tam dzieci z trudnościami, więc okazało się, że nasza pomoc jest wskazana. Impulsem do zaangażowania się w tę pomoc był fakt, że córka Janka obchodziła 8. urodziny.


- Co się stało w te urodziny Janki?


Andrzej Śmiałek - Serdecznie została przywitana przez wszystkich uczniów. Tam dziewczynki nie mają jasnych włosów, więc wzbudziła powszechne zainteresowanie. Dzieci wspaniale zaczęły się komunikować. Zostaliśmy tam przez 2 tygodnie i poznaliśmy bliżej ich problemy. Założyliśmy fundację, by im pomóc.


- Ta działalność bieżąca fundacji polega na pomaganiu uczniom, by mogli skończyć szkołę i zdobyć zawód.


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Bardzo nam zależy, by stworzyć możliwość dalszej nauki. Te dzieci pochodzą z biednych rodzin i nie stać ich, by podjąć dalszą naukę. Pokrywamy wszystkie koszty edukacji i nie narzucamy im, jakie zawody mają wybierać. Cieszy nas, że wybierają zawody związane z ich kulturą, dzięki czemu będą mogły tam wrócić i rozwijać swój kraj.


- Jak Jharkot przetrwało trzęsienie ziemi?


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Tam było tylko jedno trzęsienie. Szkoła naszych stypendystów przetrwała, więc odczuliśmy ulgę.


- Ale inne szkoły nie miały już tyle szczęścia.


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Dostaliśmy wiadomość, że inna szkoła w Jharkot - jednego z naszych nauczycieli - została doszczętnie zniszczona. Nie uda im się przed długą zimą odbudować, wiec przeprowadziliśmy akcję, która pomoże im w odbudowie szkoły. Współpracowaliśmy z władzami, by odbudować ją w nowej formie - lepiej dostosowaną do warunków, bardziej odporną na trzęsienia.


- Jak pomagacie, jak zbieracie fundusze?


Andrzej Śmiałek - Przygotowaliśmy takie symboliczne podarki. To są zdjęcia zebrane od osób, które podróżują. Wszystkie te zdjęcia pochodzą z Nepalu, wydrukowaliśmy je na płótnie i można je kupić w formie cegiełki. 


- Jest cena minimalna, nie ma maksymalnej.


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Cegiełka kosztuje 100 zł, nie ma górnej granicy.


- To co my wyobrażamy sobie o srogiej zimie, to jest nic w porównaniu z tym, co tam panuje.


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - W Nepalu są bardzo srogie zimy, dlatego mieszkańcy potrzebują naszej pomocy. Wiemy z doświadczenia, że małej grupie możemy pomóc. Te środki, które im przekażemy, zostaną przeznaczone na ten cel, na który zostały wyznaczone. 


- Dzieci i dorośli, które są na tych zdjęciach, są niezwykle pogodni.


Andrzej Śmiałek - To wynika trochę z ich odmiennego sposobu odbierania świata. Są mniej skoncentrowani na budowaniu własnej promocji. Łatwo z nimi nawiązać kontakt, nie są rozszczeniowi, nie uważają, że im się coś należy, że reszta świata powinna im pomóc w odbudowie. Teraz jest pora monsunowa, ciągle pada, jest wilgoć, więc warunki są trudne, a jednak je znoszą.


- Jak często wracacie do Nepalu?


Magdalena  Gołębiowska – Śmiałek - Staramy się jeździć co dwa i pół roku, by kontrolować to, co się dzieje, jak radzą sobie nasi stypendyści. A jest ich 9.


- Wy już jesteście Nepalozależni?


Andrzej Śmiałek - Z pewnością. Nasi znajomi też się już tym zarazili. Każdy może się zarazić. Zapraszamy do kontaktu: szkolynakoncuswiata.org