Radio Kraków
  • A
  • A
  • A
share

Policja

Wiele gorzkich słów napisano o postawie polskich oddziałów porządkowych, zwanych "Granatową Policją", w czasie niemieckiej okupacji. Ale trzeba też powiedzieć, że formacja ta niewiele miała do powiedzenia, ponieważ całkowicie podporządkowana była władzom niemieckim. Wspomnijmy zatem inną kartę wojennych dziejów polskiej Policji, kartę zupełnie zapomnianą - a szkoda.

Policja konna w mundurach galowych fot: Wikipedia

Było to 24 września 1939 r. - pod wsią Husynne, nad Bugiem, niedaleko Hrubieszowa... Tam znalazł się polski oddział pod dowództwem majora Witolda Radziulewicza. Oddział sformowany został z resztek rozbitych wcześniej formacji. Liczył 1500 żołnierzy i składał się z przedziwnej mieszanki wojska, m.in.: szwadronu 14. Pułku Ułanów Jazłowieckich, samodzielnego Batalionu Chemicznego, baterii artylerii lekkiej oraz oddziałów konnej Policji z Warszawy oraz prawdopodobie ze Lwowa. Polacy kierowali się na południe, kiedy zwiad doniósł o zbliżających się oddziałach Armii Czerwonej. Sowieci próbowali zamknąć okrążenie wokół polskich żołnierzy. Na szczęście nie dopuściła do tego artyleria a major Radziulewicz postanowił szarżą wybić sobie drogę przez szeregi przeciwnika.

Jako pierwsze ruszyło do szturmu pół tysiąca jeźdźców z konnej Policji, za Policją poszli Ułani Jazłowieccy. Szarżujących wspierał ogień moździerzy Batalionu Chemicznego. Część policjantów miała na głowach galowe hełmy z grzebieniem przypominające trochę napoleońskich kirasjerów, lub nawet rzymskich legionistów. Impet ataku i niezwykły wygląd polskiej jazdy wywołały panikę wśród czerwonoarmistów. Świadkowie tej niezwykłej bitwy mówią o "popłochu i rzezi" wśród sowieckich oddziałów.

Niestety - wkrótce role się odwróciły. Pojawiło się bowiem to, czego polski zwiad nie wykrył - wsparcie pancerne, którym dysponował przeciwnik. Kiedy z lasu wyjechały czołgi, pod ostrzałem ich dział i km-ów dano rozkaz do odwrotu. Teraz Rosjanie, po rozbiciu polskiej artylerii, mogli juz domknąć okrążenie. Po krwawej walce, otoczeni Polscy zostali zmuszeni do poddania się.

Straty polskie to około 300 rannych i zabitych, a sowieckie - 200. Jeszcze tego samego dnia 25 polskich żołnierzy - byli to prawdopodobnie ranni - zostało zamordowanych przez napastników. Są pochowani na cmentarzu w Rogalinie, w bezimiennej mogile. Co stało się z pozostałymi? Najprawdopodobniej zginęli w Miednoje.

Źródło: Radio Kraków
Wyślij opinię na temat artykułu

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię