Radio Kraków
  • A
  • A
  • A

#TRENUJWDOMU Półmaraton w ogrodzie

  • Rusz się!
  • date_range Sobota, 2020.04.11 08:35 ( Edytowany Poniedziałek, 2021.05.31 23:06 )
Kiedy bieganie po lesie, po bulwarach czy nawet po ulicach jest utrudnione, trzeba sobie radzić! Pan Artur Kozioł z Krakowa postanowił pobiegać przed domem. Wyszło mu 21 kilometrów, czyli dystans półmaratoński!

Artur Kozioł (fot. facebook.com)

 

Takich pomysłów jest coraz więcej. I dobrze, bo to pokazuje, że sportowcy-amatorzy jakoś sobie w trudnym czasie epidemii jakoś radzą. Pan Artur tym do grona osób, które dokonują wielkich wyczynów nie wychodząc z domu. Pierwsze informacje o tego typu dokonaniach pojawiły się we Francji i Włoszech, gdzie tamtejsi biegacze potrafili przebiec maraton na przykład... po własnym balkonie.

- Słyszałem o nich, ale już post factum, bo mi znajomi zwrócili uwagę - przyznaje pan Artur - Ale wcześniejsza inspiracja była, bo znajomi próbowali już biegać na przykład 10 kilometrów po podwórku.Stwierdziłem, dlaczego nie? Można spróbować.

Tęskno było panu do biegania czy też była to jakaś forma manifestu, że da się uprawiać ulubiony sport w domu czy wokół domu?

- To była też forma manifestu, Powinniśmy jednak zostać w domu, a nie pojawiać się w przestrzeni publicznej. Więc trochę z nudów, trochę dla podtrzymania formy, a trochę by dać przykład innym, że można coś zrobić, a niekoniecznie iść biegać. Że ten tydzień, dwa czy trzy nikogo nie zbawi.

To jak pan to zorganizował?

Pomysł był spontaniczny - spróbujemy czy da się coś pobiegać wokół domu. Wyszło, że mogę wygospodarować 25 metrów. Spróbuję przebiec może kilometr, może półtora, a może nawet pięć. Żeby się nie nudzić, to zacząłem sobie liczyć. 20 pętli to był 1 kilometr. I po każdym kilometrze kreseczka odstawiona na kartce. Po trzech czy pięciu już rodzina też już się zainteresowała, zaczęli dopingować, pytać czy czegoś nie przynieść. Po 10 kilometrach przynieśli herbatkę, wypiłem i dalej!

 A nie powiedzieli: Artur, zwariowałeś! Biegać wokół domu?

Tak dokładnie na początku powiedzieli. A szczególnie fajnie to wyglądało jak sąsiedzi patrzyli, bo najpierw się uśmiechali, ale po godzinie zobaczyli, że ja dalej pojawiam się przy płocie. Później też już dopingowali i klaskali, że było super.

Medal podobno pan dostał na koniec. To ktoś musiał wpaść na pomysł, żeby go wykonać.

To małżonka się zorientowała, że coś z tego będzie, już po 12. kilometrze, kiedy stwierdziłem, że jak już tyle się udało i w zasadzie to nie jest żaden problem, to dobiegnę już do tych 21 kilometrów. Przygotowała drugi punkt odżywczy, a córcia jak się dowiedziała, to zrobiła medal. Oczywiście z pierwszym miejscem, choć z drugiej strony byłem także ostatni.  

A jaki czas?

Starałem się tak utrzymać tempo, żeby zrobić go w dwie godziny. Udało się w 1:57:41. Jak na te ciągłe zawracania i zwolnienia, to jest to naprawdę rewelacyjny, jak dla mnie czas.

A wliczy pan w to w swoje statystyki startów? 

Bieg został zarejestrowany, bo biegam  zegarkiem z GPS-em i i na pewno zostanie to na pamiątkę.

A jakaś powtóreczka się szykuje? Może maraton tym razem? 

Też o tym myślałem, tylko musiałbym jakoś skomplikować trasę. Gdyby udało się wygospodarować jakieś 50 metrów trasy, to możnaby pomyśleć też o maratonie. Tylko że głowa siada, bo to jest jednak setki razy to samo. 

"Domowe" zawody swoją drogą, ale jak na co dzień pan sobie radzi z tym głodem sportu. Ćwiczy pan coś?

Ja mam ten komfort, że mam w domu do dyspozycji różne sprzęty, takie jak bieżnia czy rowerek. Natomiast wiem od znajomych, że bardzo ciekawe rzeczy wymyślają. Przywracają sobie wspomnienia z dzieciństwa i nagle się okazuje, że taka prosta rzecz jak hula-hop może angażować całe ciało, może być formą ćwiczenia i może wymagać dużych umiejętności. Tak samo skakanka i podobne sprzęty, na których można ćwiczyć w domu, na balkonie, w ogrodzie. Znajomi to robią, też już się chwalili, to pozwala utrzymać jakąś tam formę. 


Rozmawiał Maciej Skowronek 

 

fot. facebook.com

 

fot. facebook.com

 

Takich pomysłów jest coraz więcej. I dobrze, bo to pokazuje, że sportowcy-amatorzy jakoś sobie w trudnym czasie epidemii jakoś radzą. Pan Artur tym do grona osób, które dokonują wielkich wyczynów nie wychodząc z domu. Pierwsze informacje o tego typu dokonaniach pojawiły się we Francji i Włoszech, gdzie tamtejsi biegacze potrafili przebiec maraton na przykład... po własnym balkonie.

- Słyszałem o nich, ale już post factum, bo mi znajomi zwrócili uwagę - przyznaje pan Artur - Ale wcześniejsza inspiracja była, bo znajomi próbowali już biegać na przykład 10 kilometrów po podwórku.Stwierdziłem, dlaczego nie? Można spróbować.

Tęskno było panu do biegania czy też była to jakaś forma manifestu, że da się uprawiać ulubiony sport w domu czy wokół domu?

- To była też forma manifestu, Powinniśmy jednak zostać w domu, a nie pojawiać się w przestrzeni publicznej. Więc trochę z nudów, trochę dla podtrzymania formy, a trochę by dać przykład innym, że można coś zrobić, a niekoniecznie iść biegać. Że ten tydzień, dwa czy trzy nikogo nie zbawi.

To jak pan to zorganizował?

Pomysł był spontaniczny - spróbujemy czy da się coś pobiegać wokół domu. Wyszło, że mogę wygospodarować 25 metrów. Spróbuję przebiec może kilometr, może półtora, a może nawet pięć. Żeby się nie nudzić, to zacząłem sobie liczyć. 20 pętli to był 1 kilometr. I po każdym kilometrze kreseczka odstawiona na kartce. Po trzech czy pięciu już rodzina też już się zainteresowała, zaczęli dopingować, pytać czy czegoś nie przynieść. Po 10 kilometrach przynieśli herbatkę, wypiłem i dalej!

 A nie powiedzieli: Artur, zwariowałeś! Biegać wokół domu?

Tak dokładnie na początku powiedzieli. A szczególnie fajnie to wyglądało jak sąsiedzi patrzyli, bo najpierw się uśmiechali, ale po godzinie zobaczyli, że ja dalej pojawiam się przy płocie. Później też już dopingowali i klaskali, że było super.

Medal podobno pan dostał na koniec. To ktoś musiał wpaść na pomysł, żeby go wykonać.

To małżonka się zorientowała, że coś z tego będzie, już po 12. kilometrze, kiedy stwierdziłem, że jak już tyle się udało i w zasadzie to nie jest żaden problem, to dobiegnę już do tych 21 kilometrów. Przygotowała drugi punkt odżywczy, a córcia jak się dowiedziała, to zrobiła medal. Oczywiście z pierwszym miejscem, choć z drugiej strony byłem także ostatni.  

A jaki czas?

Starałem się tak utrzymać tempo, żeby zrobić go w dwie godziny. Udało się w 1:57:41. Jak na te ciągłe zawracania i zwolnienia, to jest to naprawdę rewelacyjny, jak dla mnie czas.

A wliczy pan w to w swoje statystyki startów? 

Bieg został zarejestrowany, bo biegam  zegarkiem z GPS-em i i na pewno zostanie to na pamiątkę.

A jakaś powtóreczka się szykuje? Może maraton tym razem? 

Też o tym myślałem, tylko musiałbym jakoś skomplikować trasę. Gdyby udało się wygospodarować jakieś 50 metrów trasy, to możnaby pomyśleć też o maratonie. Tylko że głowa siada, bo to jest jednak setki razy to samo. 

"Domowe" zawody swoją drogą, ale jak na co dzień pan sobie radzi z tym głodem sportu. Ćwiczy pan coś?

Ja mam ten komfort, że mam w domu do dyspozycji różne sprzęty, takie jak bieżnia czy rowerek. Natomiast wiem od znajomych, że bardzo ciekawe rzeczy wymyślają. Przywracają sobie wspomnienia z dzieciństwa i nagle się okazuje, że taka prosta rzecz jak hula-hop może angażować całe ciało, może być formą ćwiczenia i może wymagać dużych umiejętności. Tak samo skakanka i podobne sprzęty, na których można ćwiczyć w domu, na balkonie, w ogrodzie. Znajomi to robią, też już się chwalili, to pozwala utrzymać jakąś tam formę. 


Rozmawiał Maciej Skowronek 

 

fot. facebook.com

 

fot. facebook.com

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy

Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.

Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl

Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na  Facebooku  oraz  Twitterze

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię