Radio Kraków
  • A
  • A
  • A

Łukasz Sagan: Chce wrócić w Himalaje, ale wcześniej jeszcze jeden cel

  • Rusz się!
  • date_range Sobota, 2019.09.14 08:35 ( Edytowany Poniedziałek, 2021.05.31 23:15 )
Krakowski ultramaratończyk Łukasz Sagan już przebolał nieudany start w biegu La Ultra - The High, czyli 555 km w Himalajach. Teraz przed nim kolejne wyzwanie. Bieg Filipidesa w Grecji na 490 km. Wygrał go w zeszłym roku, ale chciałby pobić rekord tych zawodów.

Łukasz Sagan (fot. Marek Mędela)

 

La Ultra - The High był najważniejszym startem w dotychczasowej karierze mieszkającego w Krakowie ultrabiegacza. Niestety, nie udało się.

- Powodem było wychłodzenie organizmu - tłumaczy - Chyba nie doceniłem warunków pogodowych, jaki panowały na trasie. Od początku padało i wiało i to doprowadziło do hipotermii. To był bodaj 53 kilometr. W punkcie odżywczym ogrzałem się, przespałem pod ciepłym kocem. Organizatorzy robili wszystko, żeby mi pomóc. Jeden ze studentów medycyny, którzy tam byli powiedział, że w życiu nie widział kogoś w takim stanie. Trwało to wszystko półtorej godziny. Wybiegłem ponownie na trasę i z deszczu  wpadłem w śnieżycę. Takie tam były warunki. Do osiągnięcia kolejnego punktu kontrolnego zabrakło mi... 3 minut. Nie zmieściłem się w limicie i musiałem zejść z trasy. Można powiedzieć, że to najgorsze 3 minuty w mojej karierze. Zwłaszcza, że w przypadku tak długiego biegu, na 555 km, 3 minuty to dosłownie ułamek. Ale w życiu każdego sportowca jest taki moment, że trzeba zmierzyć się z tego typu doświadczeniem.

Łukasz nie ma czasu myśleć dłużej (a przynajmniej nie powinien myśleć) o nieudanym starcie w Himalajach, bo przed nim listopadowy Bieg Filipidesa w Grecji, na 490 kilometrów. W zeszłym roku zwyciężył w tych zawodach, ale... nie do końca osiągnął swój cel.

- Moim celem jest przebiegnięcie tej legendarnej trasy w mniej niż 60 godzin. Wprawdzie rekord wynosi ok. 54 godzin, ale to nie było na zawodach. W zeszłym roku plany pokrzyżowała pogoda. Warunki były tak zmienne, że zaskoczeni byli nie tylko zawodnicy, ale chyba też sami organizatorzy. Mam nadzieję że teraz pogoda nie będzie nam przeszkadzała.

Łukaszowi życzymy powodzenia, a przy okazji pytamy: czy za rok wróci w Himalaje?

- Bardzo bym chciał dokończyć to, co nie udało się w tym roku. Ale to wszystko zależy do finansów. Nie mam stałego sponsora, który pomaga mi przez cały sezon. Do każdych zawodów muszę gromadzić nowy budżet. Serdecznie dziękuję sponsorom, którzy wsparli mnie przy okazji La Ultra. A także internautom, którzy wpłacili pieniądze na portalu Zrzutka. Jeśli będzie taka możliwość, to zamierzam wystartować. Ale nie da się tego potwierdzić na sto procent.

Łukasz i wszyscy związanie z biegami ultra czekają, aż ta dyscyplina zacznie być bardziej doceniania...


SKO

 

La Ultra - The High był najważniejszym startem w dotychczasowej karierze mieszkającego w Krakowie ultrabiegacza. Niestety, nie udało się.

- Powodem było wychłodzenie organizmu - tłumaczy - Chyba nie doceniłem warunków pogodowych, jaki panowały na trasie. Od początku padało i wiało i to doprowadziło do hipotermii. To był bodaj 53 kilometr. W punkcie odżywczym ogrzałem się, przespałem pod ciepłym kocem. Organizatorzy robili wszystko, żeby mi pomóc. Jeden ze studentów medycyny, którzy tam byli powiedział, że w życiu nie widział kogoś w takim stanie. Trwało to wszystko półtorej godziny. Wybiegłem ponownie na trasę i z deszczu  wpadłem w śnieżycę. Takie tam były warunki. Do osiągnięcia kolejnego punktu kontrolnego zabrakło mi... 3 minut. Nie zmieściłem się w limicie i musiałem zejść z trasy. Można powiedzieć, że to najgorsze 3 minuty w mojej karierze. Zwłaszcza, że w przypadku tak długiego biegu, na 555 km, 3 minuty to dosłownie ułamek. Ale w życiu każdego sportowca jest taki moment, że trzeba zmierzyć się z tego typu doświadczeniem.

Łukasz nie ma czasu myśleć dłużej (a przynajmniej nie powinien myśleć) o nieudanym starcie w Himalajach, bo przed nim listopadowy Bieg Filipidesa w Grecji, na 490 kilometrów. W zeszłym roku zwyciężył w tych zawodach, ale... nie do końca osiągnął swój cel.

- Moim celem jest przebiegnięcie tej legendarnej trasy w mniej niż 60 godzin. Wprawdzie rekord wynosi ok. 54 godzin, ale to nie było na zawodach. W zeszłym roku plany pokrzyżowała pogoda. Warunki były tak zmienne, że zaskoczeni byli nie tylko zawodnicy, ale chyba też sami organizatorzy. Mam nadzieję że teraz pogoda nie będzie nam przeszkadzała.

Łukaszowi życzymy powodzenia, a przy okazji pytamy: czy za rok wróci w Himalaje?

- Bardzo bym chciał dokończyć to, co nie udało się w tym roku. Ale to wszystko zależy do finansów. Nie mam stałego sponsora, który pomaga mi przez cały sezon. Do każdych zawodów muszę gromadzić nowy budżet. Serdecznie dziękuję sponsorom, którzy wsparli mnie przy okazji La Ultra. A także internautom, którzy wpłacili pieniądze na portalu Zrzutka. Jeśli będzie taka możliwość, to zamierzam wystartować. Ale nie da się tego potwierdzić na sto procent.

Łukasz i wszyscy związanie z biegami ultra czekają, aż ta dyscyplina zacznie być bardziej doceniania...


SKO

Wyślij opinię na temat artykułu

Najnowsze

Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy

Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.

Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres opinie@radiokrakow.pl

Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na  Facebooku  oraz  Twitterze

Kontakt

Sekretariat Zarządu

12 630 61 01

Wyślij wiadomość

Dodaj pliki

Wyślij opinię