Zapis rozmowy Jacka Bańki z burmistrzem Wadowic, Bartoszem Kalińskim.
Przedstawiciele rządu zapowiadają, że to być może już ostatnie tygodnie bezpłatnych szczepień. Myśli pan, że to zmobilizuje niezaszczepionych także w Wadowicach?
- Serdecznie zapraszam wszystkich do tego, żeby się zaszczepili. W naszej gminie są 4 punkty szczepień. Statystyki w Europie pokazują, że liczba zakażeń rośnie. Czeka to też Polskę. Zachęcam wszystkich do zaszczepienia się.
Jakie są statystyki zaszczepionych w Wadowicach i powiecie wadowickim? Sytuacja w powiatach będzie decydować o ewentualnych lockdownach.
- Mam informację o gminie Wadowice. 5 maja w naszej gminie uruchomiliśmy powszechny punkt szczepień w Wadowickim Centrum Kultury. Do dzisiaj zaszczepiło się tam grubo ponad 15 tysięcy osób. To mieszkańcy nie tylko Wadowic, ale też okolicznych gmin wiejskich. W szczytowym okresie szczepień szczepiliśmy średnio dziennie ponad 120 osób w każdym punkcie. W ostatnich tygodniach jest znaczny spadek zainteresowania. Teraz to około 20 osób dziennie. Zgodnie z zaleceniem wojewody, utrzymanie punktów jest racjonalnie jeśli dobowo jest tam szczepionych 100 osób. Podjąłem decyzję o zlikwidowaniu naszego punktu od 10 września. Do 10 września on będzie. Po tym czasie 3 NZOZ-y w Wadowicach szczepią. One są przy ulicach Wojtyłów, Karmelickiej i Lwowskiej.
Jest też akcja szczepień w szkołach. W pierwszym tygodniu września miała ruszyć akcja informacyjna, w 3 tygodniu planowane są szczepienia. Są szkoły w Wadowicach, które podejmą akcję szczepień?
- W naszej gminie szkoły też będą brały udział w takich akcjach. Gmina Wadowice jest aktywna. Przy imprezach masowych w wakacje punkty szczepień też były. Dużym imprezom towarzyszyły punkty szczepień. Niestety ci, którym zależało, już to zrobili. Teraz trzeba zwiększyć akcję edukacyjną.
Byłby pan za ograniczeniem usług hotelowych i gastronomicznych wyłącznie dla osób zaszczepionych?
- Ja nie jestem zwolennikiem takiego rozwiązania. To moje prywatne zdanie. Kluczowa jest edukacja, informacja. Osoby, które mają obawy, powinny się dowiedzieć, na czym polegają szczepienia. Jeśli ktoś nie chce się szczepić, nie powinno być przymusu. Jeśli chodzi o paszporty covidowe i ograniczenie usług dla niezaszczepionych, mam obawy.
Pandemia zmieniła strukturę ruchu turystycznego w Wadowicach? Jak rozmawiamy z burmistrzami Zakopanego czy Krynicy, słyszymy o rekordach.
- Jeśli chodzi o Wadowice, to był dobry rok. W tamtym roku był wielki spadek liczby turystów w naszym mieście. Było około 10 tysięcy osób. Ten rok jest zdecydowanie lepszy. Wadowice są na 3 miejscu w Małopolsce, zaraz po Krakowie i Wieliczce. Mamy dane z Muzeum Dom Rodzinny Ojca Świętego Jana Pawła II i naszej informacji turystycznej. Z tego wynika, że od 8 maja do dzisiaj odwiedziło Wadowice grubo ponad 75 tysięcy turystów. To dobry wynik. Zmieniła się struktura turystów. Bazą byli turyści zagraniczni do tej pory. Około połowa to była. Teraz to margines. Króluje turysta krajowy. Głównie to turystyka rodzinna. To był jednak bardzo dobry rok. Powoli możemy podsumowywać. 75 tysięcy na sezon to dobry wynik.
W piątek dojdzie do zmian w zarządzie województwa małopolskiego. Odwołany zostanie wicemarszałek Tomasz Urynowicz, odpowiedzialny między innymi za przygotowanie i realizację Programu Ochrony Powietrza. Wraz ze zmianami personalnymi oczekuje pan zmian w samym programie? Krytycznie podchodził pan do części zapisów POP.
- Ja nie chcę się odnosić do personaliów. Wicemarszałek jest sympatyczną osobą. Merytorycznie odnieśliśmy się do Programu Ochrony Powietrza. Wskazałem 10 uwag do programu. One były istotne dla samorządów, gmin i mieszkańców. Niestety uwagi nie zostały implementowane do programu. Szkoda. Nasza gmina jest aktywna. Działamy w kwestii ochrony powietrza. Od 2 lat jesteśmy w czołówce gmin pod względem likwidacji kopciuchów. W roku 2019 byliśmy na 8 miejscu w Małopolsce. W tamtym roku na 7. Trend jest dobry. Wiele działań realizujemy. POP był zbyt restrykcyjny. Moje obawy budził zapis dotyczący obowiązku przekazywania 1% dochodów własnych gmin na ochronę powietrza. To było bardzo radykalne rozwiązanie. Nie było osłon dla gmin i mieszkańców. Błędem był brak instrumentów wsparcia. To mogło skutkować wzrostem strefy ubóstwa energetycznego. Były też wady formalno-prawne. POP przewidywał zapis zakazu używania dmuchaw do liści i opalania kominków w sytuacji ogłoszenia w regionie stanu zanieczyszczenia powietrza. Był brak podstaw prawnych do egzekwowania zapisów i nakładania kar. Zapisów kontrowersyjnych było jeszcze więcej. Jak chociażby wskazanie jasno, jakie powinny być zakresy czynności dla ekodoradców. To pracodawca, czyli burmistrz, wójt powinien ustalać takie zapisy.
Mówi pan w czasie przeszłym. Oczekuje pan zmian w programie?
- Ktoś powinien raz jeszcze się pochylić nad wszystkimi uwagami z samorządów. Jesteśmy aktywni. Gmina Wadowice wiele robi, żeby jakość powierza poprawić. W tym roku w budżecie jest 100 tysięcy na zakup drona, który zbada powietrze. Dron będzie latał już w kolejnym sezonie grzewczym. Mamy program dofinansowania fotowoltaiki. To korzystniejsze dla mieszkańców niż nawet program Mój Prąd. Już powstało 48 instalacji. Mamy środki na kolejne 34 instalacje. Działania przy POP muszą być ostrożne. Ktoś powinien raz jeszcze to przeanalizować. Moje zdanie nie jest odosobnione.
Wymiana wszystkich kopciuchów w Wadowicach do końca 2022 roku jest możliwa? To już Uchwała Antysmogowa dla Małopolski.
- Mam przed sobą te statystyki. One wzrosły w ostatnich latach. Zlikwidowaliśmy 384 piece. Dynamika wzrosła. Gminy realizują zadania. Trend jest korzystny. Nigdy nie było tak dynamicznych zmian. Czy to realne? Na pewno trudne, ale wykonalne. Muszą być jednak instrumenty wsparcia.