Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem PiS, Arkadiuszem Mularczykiem.
Mamy 1700 amerykańskich żołnierzy więcej na wschodniej flance. To realne, militarne wzmocnienie, czy raczej ma to wymiar propagandowy, psychologiczny? Weźmy pod uwagę ilość rosyjskich żołnierzy u granic Ukrainy i deklarację Łukaszenki, że armia białoruska będzie operować tak, jak rosyjska.
- To ważny sygnał. To przyjazd elitarnej jednostki z USA. To sygnał dla Putina i Białorusi, że NATO i sojusz polsko-amerykański jest ważny dla USA. Ameryka za Bidena nie odpuszcza polityki odstraszania. To ważne. W ciągu roku były wątpliwości co do polityki amerykańskiej za Bidena. Były wahania, rozmowy z Putinem. Dziś administracja Bidena wie, że z Putinem można rozmawiać tylko językiem siły. Stąd decyzja o przysłaniu do Polski niemal 2000 żołnierzy i wzmocnieniu całej flanki NATO. To też jednostki w Rumunii. Inne kraje, także Niemcy, rozważają wsparcie swoich sił w krajach bałtyckich. Decyzja USA jest późna, ale dobrze, że jest. To sygnał dla Putina.
Mówi pan o USA. Jakie znaczenie ma jednak rodzaj odnowy Trójkąta Weimarskiego? Przed nami rozmowy polsko-niemiecko-francuskie.
- Polska musi rozmawiać w każdym formacie. Jesteśmy krajem, który graniczy z Rosją, Białorusią i Ukrainą. Tam może być za chwilę wojna. Musimy naszą perspektywę prezentować naszym sojusznikom. Niemcy i Francuzi maja inną perspektywę. Musimy im pokazywać, jak my to widzimy. Oczywiście teraz we Francji są wybory prezydenckie. Kandydaci będą różne rzeczy mówili. My musimy, jako ważny i duży kraj w UE, prezentować nasz punkt widzenia. Musimy być adwokatem Ukrainy. Jak zacznie się tam wojna, będzie to miało reperkusje dla nas.
Dlaczego te słowa Marine Le Pen o wyjściu Francji z NATO padły właśnie teraz?
- Trzeba pamiętać, że te słowa są nieco zmanipulowane. Francja kiedyś była mocarstwem. Francuzom nie podoba się obecność USA w Europie. Ta dyskusja o wyjściu z NATO jest we Francji od lat. To nie jest sen tylko Marine Le Pen. Francja chce tak manifestować swoją siłę, potęgę. Pamiętajmy, że we Francji jest kampania wyborcza. Kandydaci prezentują różne, ekstremalne głosy. Po wyborach będzie korekta drastycznych obietnic. Nie sądzę, żeby Francja realnie myślała o wyjściu z NATO.
Jak pan przyjął inicjatywę legislacyjną prezydenta Andrzeja Dudy związaną z likwidacją Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego?
- Prezydent wystąpił z inicjatywą, której celem jest dialog z UE i Komisją Europejską. Celem tego jest odblokowanie środków z UE. To krok do przodu. Dziś w UE Brukseli i Berlinowi nie chodzi o praworządność. Oni chcą mieć wpływ na to, co dzieje się w Polsce. Stąd mechanizm „pieniądze za praworządność”. Wszystkie reformy muszą być konsultowane z UE. Jak dziś dokonamy reformy Sądu Najwyższego, Unia powie, żebyśmy reformowali KRS, TK, zmieniajcie system parlamentarny. To gra o suwerenność Polski. Iza Dyscyplinarna to pretekst, żeby Bruksela i Berlin ingerowali w to, co dzieje się w Polsce. Oni tak oddziałują. Tworzą mechanizm polityczny, który nazywa się praworządnością. To element presji na Polskę.
Prezydent proponuje likwidację Izby Dyscyplinarnej i powołanie Izby Odpowiedzialności Zawodowej. Wie pan, co znajduje się w rządowym projekcie związanym z Izbą Dyscyplinarną?
- Ten projekt powstaje w Ministerstwie Sprawiedliwości. Należy wyjść naprzeciw i pokazać dobrą wolę. To nie chodzi o Sąd Najwyższy, ale o wpływ na reformy w Polsce. Dobrą wolę trzeba pokazać. Iza Dyscyplinarna służy odpowiedzialności prawnej sędziów, prokuratorów i prawników, którzy łamią prawo. Jak dziś oni popełniają przestępstwo, te procesy są blokowane. Jest kwestionowana Izba Dyscyplinarna. Mamy dziś grupę ludzi, których odpowiedzialność karna jest zawieszona. Nie mówimy o teoretycznym modelu, ale o praktycznych rozwiązaniach. Pewna grupa zawodowa jest wyłączona z odpowiedzialności karnej.
Będzie rozwiązaniem powołanie Izby Odpowiedzialności Zawodowej?
- Kluczowe jest porozumienie w ramach koalicji. Koalicja to PiS, Solidarna Polska. Postawa Zbigniewa Ziobro jest twarda. Zależy to, czy będzie porozumienie. To klucz. Pozytywnie oceniam inicjatywę prezydenta. To krok naprzód.
W Nowym Sączu powinna powstać spalarnia odpadów? Newag planuje budowę takiego zakładu.
- To budzi emocje w Nowym Sączu. Mieszkańcy i internauci… Jest strona na Facebooku, gdzie prezentuje się wiele obaw społecznych. Chodzi o wpływ spalarni na zdrowie mieszkańców, jaki spalarnia będzie miała wpływ na osiedla. Spalarnia ma powstać w centrum miasta. Rozumiem te obawy. Ważne są konsultacje społeczne, wyjaśnienie obaw mieszkańców. Kluczowe są decyzje prezydenta Handzla. On pracował w Newagu. Chcemy poznać jego stanowisko. Niebawem kończy swój byt składowisko odpadów. To poważne rzeczy dotyczące przyszłości Nowego Sącza. Kluczowy jest głos prezydenta. Nie możemy być głusi na obawy mieszkańców. Będziemy interweniować.
Jakimś przykładem może być Kraków? Tu też były silne protesty, ale po wybudowaniu spalarni, ocena funkcjonowania tego zakładu jest jednoznaczna.
- Jesteśmy otwarci na argumenty i dyskusję. Na pewno to ważne, żebyśmy mogli poznać aspekty pozytywne i negatywne. Wizyty studyjne byłyby ważne dla mieszkańców.