Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłanką PiS, Anną Paluch.
Po odrzuceniu projektu ustawy między innymi o obowiązkowych testach pracowników będzie nowa propozycja legislacyjna dotycząca walki ze skutkami pandemii?
- Mam nadzieję, że tak. Widzimy jednak, że z taką opozycją, która wzięła rozbrat z rozumem, trudne są jakieś działania. Posłowie opozycji nie są zwolnieni z odpowiedzialności za państwo. Oni powinni się włączyć do merytorycznej pracy, nie urządzać cyrk w Sejmie. Tak było na ostatnim posiedzeniu. Ja uczestniczyłam zdalnie, ale to co widziałam na komisji zdrowia i podczas obrad, przechodzi wszelkie pojęcie. To zachowanie opozycji potwierdza, że oni nie chcą rozmawiać o ustawach covidowych. Jak my w prawo, oni w lewo i odwrotnie. Trudno cokolwiek uchwalić z taką opozycją.
Tej ustawy nie poparła też część Zjednoczonej Prawicy...
- 37 osób z naszego klubu się wstrzymało, 18 nie głosowało. To spory podział w klubie. Niemniej ten podział ws. stosunku do pandemii idzie też w poprzek innych klubów. Tam się jednak nikt nie wychyli z innym zdaniem. Takie układy tam są i takie stosunki od lat. To nas nie dziwi. Opozycja nie jest zwolniona z odpowiedzialności za państwo. Rozważamy kolejne kroki. Poprzednie kroki były krytykowane za brak sankcji. Opozycja domaga się szczepień, przychodzi z transparentem do Sejmu. Jak jest projekt ustawy, która idzie w tym kierunku, opozycja składa całą serię wniosków na komisji i potem głosuje przeciw.
Wspierała pani nie tylko tę odrzuconą ustawę, ale też wcześniejszy projekt posła Hoca...
- Tak. Jestem przekonana, że przedsiębiorcy powinni mieć narzędzia w ręce. Poparłam ustawę Hoca i setkę maili otrzymałam za to. Widać, że antyszczepionkowcy zachowują się nieracjonalnie. Jak można nie słuchać lekarzy, ale powielać niestworzone historie z internetu? Osoba mnie pyta, bo są wieści, że my się nie szczepimy, że wystawiamy ludzi na eksperymenty. Oczy mam wtedy jak spodki filiżanek. Ruchy antyszczepionkowe biorą za dobrą monetę najgłupsze rzeczy z internetu. Ludzie statystyk czytać nie potrafią? One biją po oczach. 80% zgonów w szpitalach to niezaszczepieni.
Co by to mogło być? Jaka nowa propozycja? Są opinie, że po cichu realizujemy model duński. Dania przyjmuje, że Covid to normalna choroba zakaźna i znosi większość obostrzeń.
- Nie sądzę, żeby były zniesione, ale obciążenia nie są u nas dolegliwe. Jak ludzie mają maseczkę, myją ręce, zachowują dystans, to transmisja jest mniejsza. Drugi rok widzę, że nie chorowałam na grypę i zimowe przypadłości przez te środki ochrony. Jest to skuteczne. Wszystko zależy od indywidualnego zachowania. Jak złe jest zachowanie, żadne obostrzenia nie pomogą. Trudne jest pilnowanie tego w skali kraju.
Po tym głosowaniu są pytania o sejmową większość Zjednoczonej Prawicy. Co z nią?
- Sejmowa większość odrzuciła śpiewająco 65 poprawek opozycji, które dekonstruowały budżet. To jest i działa. Kwestia szczepień… Podział jest we wszystkich klubach. W innych klubach nikt się jednak nie wychyli. Tam jest zamordyzm. Od lat to widzę. Koalicja jest, działa i poradzi sobie. Budżet jest uchwalony na ten rok. Budżet dobry, rozwojowy. Pozwoli to zwalczać skutki Covidu i da Polakom bezpieczeństwo w tych trudnych warunkach.
Prezes PiS zapowiada zmiany personalne związane z kłopotami przy wprowadzaniu Polskiego Ładu. Zmiana na stanowisku ministra finansów jest przesądzona?
- Moje zdanie jest takie, że do tego dojdzie. Faktycznie Polski Ład został upubliczniony pod koniec maja. Było pół roku. Minister finansów ma dane, żeby przetestować indywidualne sytuacje pokazujące słabości tych rozwiązań. Ma on aparat urzędów. Mógł to przeanalizować i pokazać punkty krytyczne. To bardzo dobry program, który większości podatników zrobi dobrze. Na 31 milionów podatników, 21 milionów ludzi zyska na tym. Przez te niedoróbki jest ten system krytykowany. Kilku miesięcy potrzeba i Polacy zobaczą, ile zyskają.
Na giełdzie nazwisk jest między innymi minister rozwoju i technologii Piotr Nowak. Do tego Artur Soboń, wiceminister finansów. Kto mógłby uzupełnić tę listę?
- Nie chcę spekulować. Czas pokaże. Zwykła odpowiedzialność polityczna nakazuje... Są głosy w klubie, że my pokazywaliśmy ten system jako dobry, a na starcie miał on zacięcie przez nieprzeliczenie szczegółowych przypadków. Obrywamy za to wszyscy. Konsekwencje powinny być.
Mamy prawie półmetek ferii warszawskich. Tłumów na południu Polski nie ma. Co się dzieje? Koronawirus? Wyższe ceny?
- Zdaję sobie sprawę, że ruch nie jest wielki. Są takie głosy z powiatu tatrzańskiego. Zawsze warszawskie ferie to było apogeum ruchu. Szału nie ma. Jednak ledwie miesiąc temu były tłumy na święta, na Nowy Rok. Ludzie może nie są tak wyposzczeni od ruchu na świeżym powietrzu jak rok temu. Całą jesień ruch turystyczny był. Były tłumy ludzi. Zwiększa się ilość zachorowań i ludzie się boją. Myślę, że kilka czynników się na to złożyło, że ruch feryjny nie jest tak wielki.