Zapis rozmowy Jacka Bańki z wiceministrem rozwoju, pracy i technologii z Porozumienia, Andrzejem Gutem-Mostowym.
Co Porozumienie zrobi z projektem ustawy o tym, że w Polsce nie mogłyby funkcjonować kanały spoza Europejskiego Obszaru Gospodarczego?
- Rozumiem, że nawiązuje pan do głośnej sprawy. Nikt z rozsądnych polityków w Polsce nie będzie chciał takich rozwiązań, że ograniczamy działalność medialną w Polsce stacjom, które są krytyczne wobec rządu. To prawa demokracji. Trzeba też jednak zrozumieć, że takie rozwiązania są w Austrii, Niemczech. Podmioty spoza UE mogą mieć 49% udziału w tych mediach. Założenie firmy w obszarze UE nie stwarza warunków do obejścia tego prawa. Trzeba to uszczelnić. Nie chcemy chyba, żeby kapitał z Moskwy, przez założenie firmy w UE, miał dostęp do polskich mediów. Rozwiązania muszą być takie, żeby obecni nadawcy nie zostali zdyskryminowani, na przykład, żeby było długie vacatio legis.
Możliwe są finansowe zachęty dla osób, które nie chcą się zaszczepić? One by przekonały Górali do zaszczepienia?
- Sądzę, że nie chodzi o pieniądze, ale dotarcie do świadomości i logiki. Jest ryzyko następnych lockdownów. Epidemia będzie z nami przez wiele miesięcy. W regionie turystycznym kolejne lockdowny będą pewnie przypisane do danych powiatów. Jeśli tak będzie, w zimie może być zły scenariusz do regionów turystycznych ze strefy czerwonej. Poziom szczepień musi być na tyle dostosowany do średniej krajowej, żebyśmy nie byli w ogonie. Na jesień wszyscy powinni apelować do mieszkańców regionów górskich o zaszczepienie się.
Jest pan w Zakopanem. Co by przekonały mieszkańców z okolic, żeby się zaszczepili? Faktycznie dziś wydaje się panu realny taki lokalny lockdown, który zimą objąłby gminy z powiatu tatrzańskiego lub nowotarskiego?
- Pewne konsekwencje zdrowotne szczepionek są czasem źle komentowane. Mam nadzieję, że te kilka miesięcy, kiedy ludzie się szczepią i nic złego się nie dzieje, pozwoli na refleksję u niezaszczepionych. Można bez ryzyka podjąć temat. W Wielkiej Brytanii i Izraelu jest masa ludzi zaszczepiona. Epidemia tam wraca, ale prawie nie ma przypadków śmiertelnych. Szczepionka jest skuteczna.
Co więcej w tej sprawie może zrobić rząd i samorząd?
- Osoby publiczne i administracja cały czas będą apelować. Zachęty są ważne, ale to nie trafia do serc i sumień Polaków. Musi być argumentowanie, pokazywanie, że nie taki diabeł straszny.
Na portalu uruchomionym przez Ministerstwo Rozwoju, Pracy i Technologii turystyka.gov.pl polscy turyści znajdą też informację o przedsiębiorcach, którzy próbują naciągać turystów na bon turystyczny, warunkując jego wykorzystanie wykupieniem innych świadczeń?
- Na tym portalu nie znajdziemy takich informacji, które by były taką czarną listą. Oczywiście rozumiem pana pytanie. Sytuacje, które są karygodne, czyli naciąganie na dodatkowe usługi turystyczne pod płaszczykiem bonu, występują. To są jednak procentowe zjawiska. Rok temu wprowadziliśmy bon. Pojawiły się wtedy elementy prób naciągania turystów. To zamilkło. Badaliśmy to. To poniżej 1% usług. Apeluję o podwyższoną uwagę. Proszę sprawdzać na stronie Polskiej Organizacji Turystycznej, czy człowiek, do którego się udajemy, może przyjmować bon. Lista pozwoli nam zweryfikować obiekty. Możemy sprawdzić, czy przedsiębiorca jest na liście marszałkowskiej. To początek pracy. Wokół tego portalu i aplikacji, która pojawi się 19 lipca, chcemy mieć taki system, żeby na smartfonie mieć kompendium wiedzy o obiektach hotelowych, muzeach, szlakach. Aplikacja będzie miała wielką wiedzę. W najbliższych miesiącach będziemy poszerzać aplikację, żeby turystyka krajowa miała świetny instrument informacyjny.
Z jakim odbiorem spotkał się ten portal? Polacy z niego korzystają, czy jeszcze o nim nie wiedzą?
- Portal się pojawił w sferze publicznej. Dziękuję mediom za w miarę pozytywne opinie. Rozpoczniemy też dużą akcję promocyjną. Poinformujemy turystów o aplikacji. To początek drogi, kilka dni. Na pewno to jednak milowy krok w dobrym kierunku. To przełomowy projekt. Informacja turystyczna w Polsce będzie na poziomie światowym. W każdym miejscu na telefonie będą wszystkie informacje.
Są statystyki, które mówią, ile podmiotów gospodarczych na Podhalu wyszło z szarej strefy, żeby skorzystać z pieniędzy z bonu turystycznego?
- Bon turystyczny odgrywa tu pozytywną rolę. Wiele obiektów, pokoi gościnnych, które nie były zarejestrowane, zgłasza się teraz do samorządowców, chce się zarejestrować. Wtedy będzie można tam bonem płacić. Na podstawie danych z jednej z gmin podhalańskich wiemy, że przez kilka miesięcy o 20% wzrosła baza turystyczna zarejestrowana w gminie. To dobry element dla przychodów samorządów. Uzdrowiło to też konkurencję na rynku. Obiekty legalne patrzyły z przymrużeniem oka i złością, że są obiekty, które działają nie w pełni legalnie.
Wczoraj w Radiu Kraków prezes Kraków Airport mówił, że o ile odbudowa ruchu pasażerskiego długo trwać nie będzie, to odbudowa finansowa całej branży lotniczej trwać będzie latami. Jak z polską branżą turystyczną? Ile potrwa odbudowa?
- Myślę, że tego czasu, który straciliśmy, nie odzyskamy. Przyszedł kataklizm jak wojna i zamknął nas na wiele miesięcy. Musimy turystykę tak zmodyfikować, dopracować protokoły, żeby mimo pandemii wieloletniej, turystyka dalej pracowała. Może w ograniczonym zakresie, ale żeby pracowała. To interes nas wszystkich. Byliśmy stęsknieni wyjazdem na rower, do parku. Lockdown pokazał, że turystyka to normalny element życia ludzi.