Zapis rozmowy Jacka Bańki z Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Sportu i Turystyki, Andrzejem Gutem-Mostowym.

Z Polskiego Ładu popłyną pieniądze do uzdrowisk. W sumie to 240 milionów. W Małopolsce pieniądze popłyną do 10 gmin, w tym do Krakowa. Chodzi o część dzielnicy X. Tymczasem w tych okolicach, według projektów GDDKiA miała powstać nowa droga S7. Jest konflikt interesów?

- Nie znam szczegółowo planów, czy to koliduje ze statusem uzdrowiska Swoszowice. Bardzo bym nalegał na rozwiązania, które docelowo nie wpłyną negatywnie na uzdrowiska. Każdy taki teren jest bardzo cenny dla społeczeństwa, tym bardziej po pandemii. Wszyscy wypoczywamy bliżej przyrody.

Nowa S7 to konieczność z punktu widzenia Zakopanego? Zakopane przyjmie więcej turystów i samochodów?

- W tej chwili turyści przyjeżdżający na Podhale rozpraszają się przed Zakopanem: Białka, Bukowina, Czorsztyn, Kluszkowce, Orawa przyjmują masę turystów. Teraz turystyka rozwija się całymi subregionami. To nie jest jedna miejscowość. Całe Podhale jest szerokim wachlarzem oferty. Oni podróżują na południe. Drożność systemu komunikacyjnego to nie tylko kwestia Zakopanego, ale dojazdu na południe Małopolski.

Co jeśli nie dojdzie do porozumienia społecznego ws. nowego przebiegu S7? Czas jest do 30 czerwca. Potrzeba zgody kilku samorządów i ich mieszkańców.

- Musimy komunikację dalej poprawiać. Korki czasem są denerwujące, czasem uniemożliwiają podróż. Szanując uwarunkowania środowiskowe, powinniśmy wytyczyć sensowny szlak.

Wróćmy do pieniędzy dla uzdrowisk. 10 gmin w Małopolsce dostanie średnio po 5 milionów. Jakie to ma znaczenie w okresie po pandemii?

- Program Polskie Uzdrowiska został przedstawiony przez Departament Turystyki. Kieruję tym. To była odpowiedź na rozmowy z uzdrowiskami. W czasie pandemii ich dochody znacznie spadły, a inwestycje komunalne były zaplanowane. To drogi, deptaki, wieże widokowe. Było ważne, żeby utrzymać atrakcyjność uzdrowisk dla polskich rodzin i wesprzeć te samorządy. To uczyniliśmy za zgodą premiera Morawieckiego. Jest program. 240 milionów dla tych gmin. Z Małopolski to 10 samorządów. Dostaną ważne środki na poprawę funkcji kuracyjnej. W Szczawnicy będzie remont parku Zdrojowego, remont chodników.

Umowa host city ws. Igrzysk Europejskich została podpisana. Jak ta impreza wpłynie na ruch turystyczny i promocję regionu?

- Pewien efekt turystyczny jest ważny, ale najważniejszy jest efekt sportowy. Dyscypliny będą w randze Mistrzostw Europy lub eliminacji do Igrzysk w Paryżu. Raga będzie wysoka. Będą najlepsi sportowcy, kibice. Do tego efekt wizerunkowy. Ten efekt promocyjny wykorzystamy mocno w Europie i na świecie. Polska Organizacja Turystyczna ma pokazać Małopolskę jak najlepiej mieszkańcom Europy i świata. Liczymy na duży efekt promocyjny.

Mówi pan o wysokiej randze zawodów. W Baku i Mińsku polscy sportowcy zdobyli 34 medale. Nie znam nazwiska żadnego z tych medalistów. Pewnie nie jestem odosobniony...

- Też nie jestem zaznajomiony z nazwiskami. Nie wiem, w jakiej randze były tamte igrzyska. Te będą miały wysoką rangę. Może poprzednicy nie zadbali o wysoką rangę Igrzysk Europejskich. Tu będą eliminacje do Igrzysk Olimpijskich. Poziom będzie bardzo wysoki.

To jest warunek podniesienia rangi imprezy?

- Tak. To decyduje o wysokim poziomie sportowym.

Jakie są prognozy ministerstwa dotyczące nowego sezonu turystycznego. Mamy dużą inflację, rosnące ceny. Jak państwo prognozują? Polacy tłumnie wyjadą na wakacje?

- Ze wstępnych badań rynku wynika, że turystyka krajowa i zagraniczna będą miały dobre czasy. Jest odłożony popyt. Wiele osób po pandemii chciałaby nadrobić pewne zaległości w wypoczynku. Pewien trend przesuwa zainteresowanie na turystykę krajową. Widać to po rezerwacjach. Portale mówią o 30% więcej rezerwacji na rynku krajowym. Mamy też instrumenty zachęcające do tego. Jest Polski Bon Turystyczny. On daje możliwość wypoczynku na rynku krajowym. Są pieniądze na dzieci. Branża turystyczna mówi, że to ważny instrument, który motywuje do wypoczynku w kraju.

Jaki jest jeszcze potencjał bonu? Ile pieniędzy jest do wykorzystania?

- Z całego projektu 4 miliardów złotych, na tę chwilę jest około 2,5 miliarda wykorzystane. Ważniejsza jest jednak statystyka już pobranych bonów. Na 4,4 miliona bonów, które powinny być pobrane, jest 3,4 miliona pobranych. To 77% bonów. Około ¾ bonów jest w polskich rodzinach na telefonach w postaci kodu. Te wakacje upłyną pod znakiem wykorzystania bonu. Do 30 września powinniśmy bon pobrać ze strony ZUS i aktywować. Można go wtedy wykorzystywać. Umowę można zrealizować w kolejnych miesiącach, ale aktywacja musi być do 30 września tego roku.

Kuleje turystyka przyjazdowa. Jest kampania promocyjna Małopolski i Krakowa. Zakopane chce się promować w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. To może chwycić?

- Tak. Namawiałem włodarzy Zakopanego. Pamiętamy wycieczki rodzin z Dalekiego Wschodu. Oni byli na Podhalu. To wzbudzało zainteresowanie. Z naszych rozmów wynikało, że Podhale jest atrakcyjne dla turystów stamtąd. To zamożni turyści. Były obawy, czy tych turystów nie ma nawet za dużo. Jednak myślę, że – znając opinię z niedawnych wizyt naszych przedstawicieli w krajach Dalekiego Wschodu – jest opcja ich powrotu na Podhale. Oni czuli się bezpiecznie, cieszyli się przyroda i zielenią. To dobry kierunek.

Nie będzie przeszkodą to, że dla części świata jesteśmy krajem tuż przy froncie?

- Pojawiają się takie głosy. Część rezerwacji jest wstrzymana. Kampanie i działania przynoszą jednak efekty. Sytuacja poza granicą wschodnią się jednak nieco stabilizuje. To wpływa optymistycznie. Kilkanaście tygodni temu media były pełne drastycznych scen z granicy. To wpływało na to postrzeganie. Teraz wiele imprez kulturalnych i sportowych jest zgodnie z planem. Do tego wielkie koncerty. Wszystko się odbywa. Rozmawiałem z szefem Stadionu Narodowego. Bilety szybko się sprzedają. Ryzyko postrzegania Polski jako kraju ryzykownego będzie opadać.