Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z ministrem infrastruktury, Andrzejem Adamczykiem.
Dzisiaj ruch kolejowy w Krakowie między Krakowem Głównym i Krakowem Płaszowem zostanie prawie na cały dzień wstrzymany. Nie bez powodu. Jest istotny moment w inwestycjach kolejowych w centrum miasta.
- Tak. Wczoraj był przejazd techniczny. Przejechaliśmy z dziennikarzami i wykonawcami ten odcinek. To jeden z najtrudniejszych odcinków modernizowanych szlaków w Polsce. Na modernizację szlaków w kraju wydajemy do 2023 roku ponad 70 miliardów złotych. Odcinek krakowski jest skomplikowany. Budowane są estakady. Dotychczas na nasypach jeździły pociągi. Nasypy zastępujemy estakadami. Do dwóch torów dodajemy dwa dodatkowe dla komunikacji aglomeracyjnej. Będzie większa przepustowość w relacjach międzyregionalnych. Dwa tory będą tylko dla pociągów aglomeracyjnych. Jednak budowniczowie musieli rozebrać część nasypu, na pozostałej części pociągi jeździły. Budowniczy budowali estakadę. Było zagrożenie, że nasyp nie wytrzyma obciążenia, będą kłopoty. Wszystko się udało. Zdążyli w czasie. Wybudowali jedną estakadę, przygotowali miejsce do przystanku kolejowego Kraków-Grzegórzki.
Specjaliści z Politechniki Krakowskiej liczą na ten przystanek, jako na nowy, ważny węzeł komunikacyjny w Krakowie.
- Tak. To prawda. Kraków-Grzegórzki to przystanek kolejowy przy Hali Targowej. To możliwe. Wczoraj był pierwszy przejazd. Dzisiaj jest przeniesienie pociągów na estakadę. Za tydzień zacznie się całkowita rozbiórka nasypu od ulicy Kopernika do Miodowej. Zmieniamy historię miasta. Miasto zostało przedzielone w 1856 roku nasypem kolejowym. Za kilka miesięcy miasto będzie znowu połączone. Nad głowami będzie estakada, ale miejsce, które na trwałe dzieliło Kraków, zmienimy w miejsce łączące krakowian. Mam nadzieję, że ta przestrzeń około 4 hektarów będzie dla mieszkańców. Ona zostanie właściwie wykorzystana, nie zapomniana. To może być miejsce spotkań krakowian. Pewnie pojawi się tam komercja, ale liczę na kawiarnie, ogródki, miejsce do spacerów. To będzie wspaniałe miejsce. Górą będą szybko jechały pociągi. Będzie bezpieczny szlak. Kolej bezpieczna, komfortowa i przewidywalna to nasz cel.
Wczoraj spotkał się pan także z prezydentem Krakowa. Udało się porozmawiać także na temat rozwoju szybkiej kolei aglomeracyjnej? Wiele osób stawia sobie to pytanie w kontekście organizacji przez Kraków i Małopolskę Igrzysk Europejskich 2023. Udało się panu uspokoić obawy Jacka Majchrowskiego, które często ostatnio formułował? Prezydent Krakowa może liczyć na pomoc państwa w finansowaniu wydatków infrastrukturalnych, koniecznych przy organizacji takiej imprezy?
- Akurat kwestia Igrzysk nie była przedmiotem naszej rozmowy. Prezydent prezentował projekt dalszego etapu budowy szybkiego tramwaju w Krakowie. To ciekawy projekt, dla którego samorząd Krakowa i prezydent szuka wsparcia. To wsparcie dla krakowian.
Znalazł to wsparcie u pana?
- Zawsze wspieramy projekty służące mieszkańcom Krakowa, Krakowowi i turystom. Te projekty ważne komunikacyjne mają wpływ na jakość życia i na poczucie bezpieczeństwa. Robimy wszystko, żeby wspierać działania w dużych miastach w całym kraju. Chodzi o podnoszenie jakości życia przez zmianę infrastruktury komunikacyjnej.
Temat Igrzysk Europejskich wywołałem nieprzypadkowo. Wczoraj w tej sprawie wypowiedzieli się małopolscy radni. Jest możliwość, żeby specustawa pomogła w organizacji tego wydarzenia?
- W Polsce mamy wiele specustaw. Są regulacje specjalne, które regulują budowę dróg, budowę kolei, budowę lotnisk. Specustaw jest dużo. Tu potrzebna jest dobra wola i plan. Czasu jest wiele. Można zrealizować brakujące inwestycje w terminie, Igrzyska mogą się odbyć. Bez kłopotów wszystko co potrzebne, będzie zrealizowane.
Te kluczowe inwestycje, o których wspomina się w kontekście Igrzysk, które są też bardzo potrzebne Małopolsce to: domknięcie północnej obwodnicy, dopięcie trasy S7 do granicy Małopolski. To inwestycje realne w horyzoncie 2023 roku?
- Oczywiście. Te inwestycje są realne, tak samo na drodze S7 w kierunku południowym. 2023 rok to przejezdność drogi numer 7 dalej do Nowego Targu. Jestem przekonany, że nic nie stanie na przeszkodzie. Na wszystkich inwestycjach zabezpieczone są środki finansowe. Są umowy na realizację. One są w realizacji. Mam nadzieję, że port lotniczy Balice przejdzie trudny czas budowy drogi startowej i będzie w stanie obsłużyć w pełni ruch lotniczy. Jestem przekonany, że inne lotniska nam pomogą. Co do inwestycji transportowych jestem przekonany, że kłopotów nie będzie. Byłem w Mińsku. Pojechałem w innych celach. Podpisywałem wynegocjowaną ze stroną białoruską umowę na budowę mostu drogowego w Sławatyczach. To przejście graniczne polsko-białoruskie. Przy okazji mogłem rozmawiać z szefem Europejskiego Stowarzyszenia Komitetów Olimpijskich. On pytał o infrastrukturę komunikacyjną, czy możemy dzisiaj powiedzieć, że główne szlaki będą drożne, będą odpowiadały potrzebom XXI wieku. Zapewniłem, że tak. Będziemy mieli za chwilę taki szlak kolejowy E30, taki mamy w kierunku Warszawy. Chcemy niedługo obniżyć czas przejazdu Kraków-Warszawa do 1 godziny i 50 minut. Zapewniłem, że komunikacyjnie niewiele nam będzie potrzeba w 2023 roku.
Wrócę do północnego odcinka S7. Na zezwolenie na budowę czekają odcinki od węzła Widoma do węzła Szczepanowice i od Miechowa do granicy województw. Muszę zapytać o 5-kilometrowy odcinek, który z powodu zaskarżenia decyzji środowiskowej jest wciąż kłopotem. Co z nim będzie?
- Wiele zależy od mieszkańców Poradowa. Mamy kolejne warianty, które proponujemy do akceptacji mieszkańców. Powtarzam od dłuższego czasu, że nie wyobrażam sobie, iż nie znajdziemy porozumienia. Tylko w dialogu można wypracować porozumienie. To trwa. Nie wyobrażam sobie, że będziemy jeździli do Warszawy dobrą drogą i na krótkim odcinku będzie droga jednojezdniowa. Nie wyobrażam sobie tego. Dojdziemy do porozumienia. Konsensus staramy się znaleźć, tak jak było z mieszkańcami, którzy protestowali w innych miejscach. Podobnie było z Centralnym Portem Komunikacyjnym. Teraz spór zmienił się w debatę z mieszkańcami tych obszarów. W przypadku drogi ekspresowej S7 w 2023 roku będziemy mogli – mam nadzieję - pojechać od Warszawy na Podhale, nie trafiając na odcinki z kłopotami komunikacyjnymi.