Zapis rozmowy Mariusza Bartkowicza z ministrem infrastruktury, Andrzejem Adamczykiem.
Zaczął się 19. dzień rosyjskiej inwazji na Ukrainę. Są protesty na polsko-białoruskiej granicy. Są osoby, które domagają się niezwłocznego przerwania handlu UE z Rosją i Białorusią. Na razie to spontaniczne blokady, są przepychanki, interweniuje policja. Możliwe jest, żeby w sposób systemowy Polska i inne kraje UE zablokowały handel Rosji i Białorusi z resztą zachodniego świata?
- Sankcje na agresorów zawsze mają znaczenie. Zawsze są możliwości zmiany stanowiska agresora. To wpływa na zmianę w strategii wojennej. W tym przypadku sankcje gospodarcze są potrzebne. To jednak muszą być skuteczne sankcje. Jak przy ruchu lotniczym. UE wprowadziła zakaz dla wszystkich samolotów rosyjskich, białoruskich. To jest skuteczny sposób na to, żeby wprowadzić sankcje w ruchu lotniczym.
Rozumiem, że zablokowanie jednego przejścia w Polsce nic nie da?
- Jeśli mówimy o sankcjach w ruchu samochodowym, one powinny też być skuteczne. Jak zablokujemy polskie granice, na Białoruś i do Rosji można wjechać przez Litwę na Białoruś i przez Litwę, Łotwę do Rosji. Musimy razem z państwami UE wprowadzać takie sankcje. Oby jak najszybciej. O tym rozmawialiśmy podczas piątkowego i sobotniego spotkania. Mówiła o tym komisarz UE. Dziennikarze pytali w Przemyślu ją o to. Mówiła, że to kompetencja Rady Europy, rządów. Muszą to wprowadzić rządy. Pracujemy. Nie czekamy. Pracujemy. Mam nadzieję, że niebawem będziemy mieli rezultaty konsultacji, rozmów politycznych. One są na poziomach prezydenckich, premierów, ministrów. Sam rozmawiam z ministrami krajów UE o tym. Te dyskusje są gorące. One są mimo soboty, mimo niedzieli, mimo późnej pory.
Czyli to musi być decyzja polityczna całej UE? Blokada przejść tylko na granicy polsko-białoruskiej to nie ten kierunek?
- Ta blokada może zatrzymać samochody, które dojechały do granicy. Inne mogą pojechać przez inne państwa, które by takich restrykcji nie włączyły. Co najmniej powinna być to decyzja grupy państw. Musi to dotyczyć jednak całej UE. Nie możemy zakazać transportowcom z Niemiec, Francji przejazdu na Białoruś i do Rosji. To muszą być przepisy unijne. Państwa UE powinny być w tym obszarze solidarne. Trwa też dyskusja o blokadzie portów morskich. Wprowadziła to Wielka Brytania szeroko. Nie tylko czarter, bandera i armator. Każde relacje z Rosją i Białorusią powodują, że statek nie jest obsługiwany w Wielkiej Brytanii. Finalizują się takie rozmowy w UE. Żeby sankcje były skuteczne, musi mieć miejsce wspólna decyzja i solidarność UE wobec Ukrainy, która jest celem agresji rosyjskiej i białoruskiej.
Wspomniał pan o spotkaniu na granicy polsko-ukraińskiej z pana odpowiednikami z Ukrainy, Austrii, Czech, Francji, Niemiec i unijną komisarz ds. transportu. Widzimy, jak ważna jest rola transportu kolejowego w tym, żeby sprawnie przemieszczać mogli się uchodźcy jadący najpierw do Polski i potem dalej w głąb kraju. Wojewoda Małopolski podał wieczorem informację, że 900 osób skorzystało z pięciu specjalnych pociągów z Krakowa w stronę Berlina i Hanoweru. Przyzna pan, że przy liczbie osób dobiegającej do dwóch milionów to za mało. Jest szansa, żeby pociągi mogły przewozić większą liczbę w głąb UE? Zapewne o tym państwo rozmawiali.
- To był cel tego spotkania. Już przed 10 dniami sytuacja była coraz trudniejsza, szczególnie w transporcie kolejowym w kierunku państw zachodnich, ale też w kierunku Czech. Trzeba było szybko działać. Zaprosiłem ministrów transportu do Krakowa z opcją wyjazdu na granicę w Korczowej. Potem był punkt recepcyjny i Przemyśl. Oni musieli zobaczyć, jak to wygląda w rzeczywistości. Była pani komisarz ds. transportu, wicepremier z Ukrainy. Wszyscy rozmawialiśmy, jak umożliwić uchodźcom wyjazd do państw UE. Uchodźcy mają swoje cele. Oni je osiągną. Rzecz w tym, żeby przypłacili to jak najmniejszym obciążeniem, wyrzeczeniami. Trzeba im pomóc i zdywersyfikować ich obecność. Trzeba ich rozmieścić równo w krajach UE. O to dbają Niemcy. Uchodźcy jadą tylko do Berlina. Mówił o tym minister transportu Czech. Tam jadą tylko do Pragi. Jednak wiele miast i regionów jest w stanie pomóc uchodźcom. Wypracowaliśmy schemat wsparcia logistycznego. Polska nie ma tylu wolnych pociągów, żeby płynnie zapewnić transport do państw UE. Każde z tych państw deklarowało. Za tym idą konkrety. Będzie wsparcie w pociągach. Niemcy zaproponowali ponad 250 autokarów i wiele pociągów, które naszymi szlakami jeżdżą jako nadzwyczajne. Czesi mają trzy pociągi. Płynnie wdrożyliśmy system, który będziemy poszerzali.
Przypuszczam, że logistyka zadziała. Wyzwaniem będzie przekonanie Ukraińców, żeby chcieli jechać dalej. Pociągami specjalnymi, które dojechały do Olkusza linią LHS, jechało nawet 900-1500 osób w jednym składzie. My mówimy o 5 pociągach specjalnych w stronę Niemiec, które zebrały 900 osób w sumie. Wolnych miejsc pewnie było sporo.
- Musimy zrobić wszystko, żeby Europa byłą solidarna w pomocy bezpośredniej. Państwa UE powinny przyjąć do siebie uchodźców. Nie tylko Polska, Czechy, Słowacja i Niemcy. Wszystkie państwa UE muszą przyjąć pod swój dach uchodźców z Ukrainy. Efektem tego spotkania jest spójny system wsparcia w transporcie kolejowym, żeby każde państwo unijne mogło wesprzeć uchodźców. Nie chodzi o wysyłanie do Polski pomocy humanitarnej, ale przyjmowanie uchodźców pod swój dach. Taka jest polityka naszego rządu i rządów państw sąsiednich, żeby cała UE pomagała uchodźcom. Wtedy będzie sukces. Tego oczekujemy. To powiedzieliśmy w czasie tego spotkania. Pani komisarz zapewniła nas, że w trybie pilnym zwołana zostanie rada ds. transportu. Minister transportu Francji, która przewodniczy w UE, będzie organizował takie spotkanie. To ma być na dniach. Będziemy rozmawiali o uruchomieniu środków transportowych wszystkich państw UE. Powiemy też o środkach finansowych. To wielki wysiłek finansowy. Europa musi to solidarnie pokryć. Dziś mamy ponad 1,7 miliona uchodźców. Od 2015 roku exodus z Afryki i Bliskiego Wschodu to był prawie milion. Turcja zyskała kilka miliardów wsparcia. My nie oczekujemy dużych pieniędzy. Oczekujemy solidarności państw UE. To też satysfakcja z pomocy uchodźcom.
Dobra wiadomość z dzisiaj dotyczy nowego połączenia kolejowego na mapie Małopolski. Od dziś mieszkańcy Olkusza mogą dojechać w 65 minut do Krakowa. W godzinach szczytu znacznie dłużej trzeba jechać samochodem. Kolejowa mapa Małopolski poszerza się.
- To efekt walki rządu z wykluczeniem komunikacyjnym. Tak długi przejazd do pracy i szkoły jak jazda samochodem z Olkusza to wykluczenie. Dziś samorząd Małopolski włączył się w działania. Cieszę się. Rozmawialiśmy o tym. Pracujemy nad projektem zwiększenia dostępności tej części Małopolski. Mamy kolejne pomysły. Ogłosimy je wkrótce. To będą dobre wieści dla mieszkańców Małopolski zachodniej.