Zapis rozmowy Jacka Bańki z posłem Koalicji Obywatelskiej, Aleksandrem Miszalskim.
W pana ocenie sytuacja na granicy Ukrainy z Rosją i Białorusią, bez znaczenia, czy dojdzie do eskalacji konfliktu, na trwałe zmienia architekturę bezpieczeństwa w Europie?
- Myślę, że od dłuższego czasu mamy świadomość, jak ta sytuacja wygląda. Jak ktoś po ataku na Gruzję, aneksji Krymu miał wątpliwości co do Rosji, to był naiwny. To eskalacja i próba sił. Nie wiemy, czy to straszenie jest realne, czy to negocjacje. Widzę jeden plus w tym wszystkim. Może PiS i rządzący zrozumieli, że nasi przyjaciele są i powinni być na Zachodzie. Był Trójkąt Weimarski. Rząd jest z tego dumny. Może się pokapowali, że złym pomysłem jest bratanie się z panią Le Pen, panem Orbanem. Może to tylko chwilowe, ale dobrze, że coś zrozumieli i są dumni.
To też pytanie o efekty, jakie może przynieść aktywność dyplomatyczna, także z udziałem prezydenta Andrzeja Dudy? Wspominał pan o Trójkącie Weimarskim. Jest też nowe życie NATO. Czołowi politycy europejscy mówili już o śmierci mózgowej NATO.
- Tak. Pani Le Pen chce, żeby Francja wyszła z NATO. Wielka Brytania wyszła z UE i politycy PiS się cieszyli. Nawet jak w UE są interesy, konflikty i różnice to na końcu jesteśmy rodziną Europejczyków. Wroga tam nie ma. Nie trzeba mówić, że Niemcy to kolejna Rzesza. Trzeba negocjować swoje interesy, budować sojusze w UE, nie kłócić się z USA o Lex TVN. Na wschodniej granicy mogą nam pomóc tylko przyjaciele z Zachodu. Dobrze, że przynajmniej teraz prezydent podejmuje inicjatywy, nie obraża nikogo i próbuje rozmawiać.
Wspomniał pan zawetowaną przez prezydenta ustawę. KO chce współpracować z prezydentem ws. zaproponowanej przez niego ustawy o likwidacji Izby Dyscyplinarnej Sądu Najwyższego, czy zdecydowanie odrzuca tę propozycję?
- To dwa aspekty. Jest aspekt merytoryczny. Izba jest zła, bo składa się z neo sędziów powołanych przez neo KRS. To nielegalna izba. Sędziowie wybierani przez polityków. Sędziowie nie są niezawiśli, więc naruszamy traktaty unijne i kwestię praworządności. Dlatego TSUE to kwestionuje i kazało zlikwidować. Płacimy na ten moment pół miliarda złotych za to. Prezydent przygotował coś, co nie rozwiązuje sprawy. Ci sędziowie dalej będą neo sędziami. Będą orzekali, inaczej się to tylko nazwie. Nie ma rozwiązania problemu. Trzeba powołać konstytucyjną KRS. Ta ustawa niewiele zmienia. To gest, próba wyjścia z tego, ale nie rozwiązuje to problemu. Nie tworzy to niezależnego sądownictwa. Druga kwestia to polityka. Ryszard Terlecki mówi, że prezydent nie ma większości w Sejmie, Zbigniew Ziobro mówi, że nie można się cofać. Rzecznik PiS komentuje, że to niezbyt dobry projekt. Politycznie prezydent tego nie skonsultował ze swoim obozem.
Prezydent konsultował założenia ustawy z szefową Komisji Europejskiej. Jak zachowa się KO? Dla Koalicji ważniejszy będzie własny projekt ws. KRS, czy odblokowanie pieniędzy z Funduszu Odbudowy?
- Nie wierzę, że prezydent uzgodnił z KE, że ten projekt odblokuje środki. Chodzi o zasady, nie inne nazwanie tego, co było. Istotą jest niezależny sąd. Dlaczego UE blokuje środki? Bo boi się, że jak sądy będą zależne od polityków, te środki mogą być sprzeniewierzone. Na Węgrzech tak było. To jest istota problemu. Ja nie wierzę... Może prezydent z kimś rozmawiał, ale nie wierzę, że ma zapewnienie, że taka ustawa coś rozwiązuje. Będziemy rozmawiać, ale ten projekt musi rozwiązać istotę problemu.
Czyli odrzucają państwo możliwość współpracy?
- Nie odrzucamy możliwości współpracy, ale ten projekt niczego nie rozwiązuje.
Jak pan zareaguje na apel Donalda Tuska o przelanie na cele charytatywne zwrotu części pieniędzy, o jakie zostały zmniejszone uposażenia poselskie?
- Przelałbym, jakbym dostał. Nie dostałem jednak. Nie wiem, jak to działa. To zależy chyba od jakiegoś formularza. Niektórzy posłowie dostali 400 złotych, ja nie. Z aukcji na WOŚP zebrałem jednak ponad 10 tysięcy.
Na koniec Kraków. W Radzie Miasta jest nowy klub Nowoczesny Kraków. To sprawia, że dziś KO ma dwa razy mniej głosów w Radzie Miasta niż PiS. Jak realny jest dziś scenariusz bliższej współpracy prezydenta i PiS w Krakowie?
- Trzeba pytać zainteresowanych. Ciężko mi ocenić, czy rozmowy się toczą, czy strony mają chęć. Są projekty, przy których rozmawiają częściej z rządzącymi niż my. To jednak nie jest pytanie do mnie. Ta sytuacja się zmieniła od zeszłego roku. Głosowanie nad prezydium Rady pokazało, że współpraca prezydenta z PiS jest możliwa. Dochodziło do niej wcześniej. Nie życzę Krakowowi, żeby taka koalicja powstała. Może tak nie będzie.
Na pewno PO wystawi własnego kandydata na prezydenta Krakowa? Pan jest brany pod uwagę, wymieniany jako jeden z dwóch kandydatów. Potwierdza pan, że jest kandydatem na kandydata?
- Jesteśmy z senatorem Klichem do dyspozycji. PO na pewno wystawi swojego kandydata. Zobaczymy, kto to będzie. Jest czas. Po wyborach wewnętrznych przygotowujemy się do działań, rozmów z mieszkańcami, aktualizacji programu. To ofensywa w działaniu.