18 czerwca tego roku. Krakowska policja wkracza do mieszkania 26-latka, który w sieci miał co najmniej kilkadziesiąt różnych tożsamości. Na portalach randkowych przekonywał kobiety do przekazania swoich podstawowych informacji. To pozwalało mu na zakładanie fałszywych kont na portalach aukcyjnych i sprzedawanie fikcyjnych produktów. Towar nigdy nie docierał do klienta, ale zarobek oszusta - w sumie kilkadziesiąt tysięcy złotych - był realny.
Takich i podobnych przykładów policja w ostatnim roku w Małopolsce zarejestrowała 1,5 tysiąca, a liczba ta cały czas rośnie. Na początku tego miesiąca zdecydowano się nawet na powołanie nowego zespołu ds. walki z cyberprzestępczością. "Największy problem mamy z tzw. phishingiem. Chodzi o osoby, które podszywają się pod inne firmy, najczęściej banki, tworząc fikcyjne strony internetowe bądź wysyłają maile z prośbą o "weryfikację danych" - przyznaje naczelnik nowego wydziału, Jan Klima. "Pamiętajmy, że banki nigdy nie proszą o weryfikowanie jakichkolwiek danych przez maila. Jeżeli będziemy o tym pamiętali, to w sieci będziemy znacznie bezpieczniejsi" - przekonuje Klima.
Nie tylko fałszywe maile i wyłudzanie danych trapi jednak policjantów. Klima przyznaje, że Małopolsce jest kilka osób, które mają umiejętności pozwalające na łamanie zabezpieczeń szyfrowanych stron internetowych, np. należących do banków czy urzędów. "Jesteśmy na ich tropie, kilku już zatrzymaliśmy" - zapewnia Klima.
Mecenas Michał Jaworski, który wielokrotnie reprezentował przed sądem ofiary oszustw internetowych, przekonuje: "pamiętajmy, żeby nie "odpuszczać" kiedy padniemy ofiarą oszustwa. Jeśli stracimy pieniądze przez stronę internetową udającą nasz bank, bądź przez fałszywego maila, bank z reguły pieniądze te nam jest winien zwrócić" - przekonuje. Wystarczy że zgłosimy bankowi taką sytuację, ten na włąsną rękę ustali już, czy faktycznie do takiej sytuacji doszło.
Jan Klima przypomina kilka podstawowych, powtarzanych już od lat reguł bezpiecznego korzstania z sieci. "Zwracajmy uwagę, czy na stronie naszego banku przy adresie w oknie wyszukiwarki po zalogowaniu jest ikonka kłódki. Jeśli jej nie ma, strona jest niemalże na pewno nie należy do banku, a jest próbą wyłudzenia naszych danych. Wtedy należy powiadomić bank i policję."
Zarówno Jaworski jak i Klima dodają też, że musimy być wyjątkowo ostrożni. Jak przekonują, by zciągnąć bez naszej zgody kredyt na kilka tysięcy złotych, bądź sprzedać w naszym imieniu nielegalny towar, wystarczą komuś nasze imię, nazwisko i PESEL. Szczególnie ta ostatnia informacja powinna dla nas być święta i nie warta zamiany na udział w "internetowej loterii" czy "nieprawdopodobnej promocji".
(Karol Surówka/ko)