W tym roku wypadków było mniej, o kilka procent. Policja zwraca uwagę na to, że szczególnie bezpieczne były Wiglia, Boże Narodzenie i drugi dzień Świąt. Wtedy w Małopolsce na drogach nie zginęła ani jedna osoba.
Do śmiertelnego wypadku doszło w sobotę na Podhalu, dlatego mundurowi przypominają o tym, żeby właśnie w górach stosować się do znaków. Na południu Małopolski może padać śnieg - trzeba się więc liczyć z tym, że droga hamowania będzie dłuższa, a nasz samochód bardziej nieobliczalny.
Cztery osoby w tym dwójka dzieci w wieku 6 i 8 lat trafiły do szpitala po zderzeniu czterech samochodów na ulicy Sądeckiej w Krynicy. Natomiast w Łazach Biegonickich koło Nowego Sącza samochód osobowy wypadł z drogi i dachował. Na szczęście kierowca pojazdu nie odniósł poważniejszych obrażeń.
Do wypadku doszło w Śmiłowicach na DK nr 79, na trasie Kraków - Sandomierz. Na śliskiej jezdni zderzyły się trzy samochody. Ruch utrudniony był też na drodze powiatowej w miejscości Tłuczań i w Zawadzie Lanckorońskiej.
Przez chwilę śnieg utrudnił też przejazd na Zakopiance - kierowcy, którzy nie zmienili opon utknęli na stromych podjazdach w okolicach Rabki. Na Podhalu - jak informuje reporter Radia Kraków - drogi są białe i bardzo śliskie - poruszanie się po nich wymaga wyjątkowej ostrożności i jazdy z minimalną prędkością.
Wiele ulic nawet w centrum Zakopanego jest białych i bardzo śliskich. Drogowcy co prawda robią co mogą ale i tak na jezdniach jest bardzo łatwo wpaść w poślizg. I zakopiańska policja przez cały dzień odebrała kilkanaście zgłoszeń o kolizjach samochodów lub też o sytuacjach gdy pojazdy lądowały w rowie. Tak było m.in w rejonie Małego Cichego pod Zakopanem jak i w samym centrum miasta na estakadzie.
Na szczęście ruch na drogach jest niewielki - ogromna większość tak mieszkańców jak i świątecznych gości postanowiła atak zimy przeczekać w domach lub pensjonatach. Opady śniegu powoli mają słabnąć ale w nocy będzie zimno - w Tatrach nawet do minus 15 stopni.
/RK/