Katarzyna Cisło z małopolskiej policji wyjaśnia, swoim działaniem kobieta chciała zwrócić uwagę na złe warunki mieszkaniowe, w jakich żyje:
Historia rozpoczęła się w sierpniu, kiedy do instytucji w powiecie olkuskim zaczęły trafiać listy, które były podejrzane i które paraliżowały pracę urzędów. Były opisane, że w środku znajduje się jakaś substancja niebezpieczna dla życia i zdrowia. Dzisiaj podobne przesyłki, tym razem w postaci paczek, trafiły do kolejnych trzech urzędów. I jak poprzednio - na kilka godzin sparaliżowały pracę
W sierpniu służby potraktowały sprawę jako wykroczenia. Teraz jednak mowa jest już o recydywie, a na nogi zostały postawione między innymi służby pirotechniczne i pogotowie chemiczne. O tym, co stanie się z autorką przesyłek zdecyduje prokuratura, ale kobiecie może grozić nawet 15 lat więzienia.