Oferta mieszkań w zielonym sercu miasta kusi, ale z zielenią to miejsce ma już coraz mniej wspólnego - przekonują mieszkańcy Mościc.
Te tereny stały się bardzo atrakcyjne dla deweloperów, ale nie ma żadnej kontroli nad tym. Wszyscy mówią, że tendencje w nowoczesnej urbanistyce są takie, że owszem budować, ale z szacunkiem dla środowiska lub jak najmniejszą degradacją tego środowiska. A u nas dzieje się zupełnie co innego
- mówi Marcin Musiał, mieszkaniec Dąbrówki Infułackiej.
Miasto stawia jednak sprawę jasno: teren ma plan zagospodarowania i w dokumencie tym przeznaczony jest pod zabudowę.
Większość tych działek to tereny, które są objęte miejscowymi planami zagospodarowania przestrzennego, a więc cały układ mieszkań i zabudowy jest już wcześniej zaplanowany i tego się trzymamy. Utrzymujemy też bilans terenów zielonych w tej części miasta - jest on ujęty w planie
- wyjaśnia wiceprezydent Tarnowa Maciej Włodek
Mieszkańcy odpowiadają, że wszystko zgadza się jedynie na papierze, bo w rzeczywistości już zaczyna brakować, chociażby, miejsc parkingowych, a po sprzedaży przez magistrat kolejnych działek, kłopoty będą jeszcze większe:
Dochodzi do tego, że z pięciu domów jednorodzinnych robi się szereg, w którym jest dziesięć mieszkań. Są tam też działki prywatne i prywatni inwestorzy też będą chcieli rozpoczynać swoje budowy. Założenia planu zostaną wielokrotnie przekroczone. Planowanie tego osiedla było na określoną liczbę ludzi, a teraz tych ludzi jest coraz więcej.
Głos zabiera także rada osiedlowa Mościc, która pod koniec lutego skierowała pismo do władz Tarnowa
Mam świadomość, że to jest nieuniknione; że zabudowa działek, które są na terenie naszej dzielnicy, będzie postępować. Chodzi o to, żeby zabudować je w sposób właściwy. Działki były, czy są, własnością miasta, osób prywatnych i urząd miasta może reagować
- mówi radny Jakub Wrona.
Mieszkańcy chcieliby, żeby jedną z działek, zamiast na sprzedaż, miasto przeznaczyło na tereny rekreacyjne i zielone. Chcą niewielkiego parku lub placu zabaw. Miasto deklaruje gotowość do rozmów, choć niekoniecznie na temat lokalizacji wskazywanych przez mieszkańców.