"Jeśli mówimy w kategorii rodzin zastępczych zawodowych, to jest ich pewnością zbyt mało. Gdyby rocznie ich było o cztery czy pięć więcej, to byłby dla nas czas bardziej stabilny, a przynajmniej najbliższe dwa lata" - wyjaśnia w rozmowie z Radiem Kraków Sylwia Walaszek-Banuch z tarnowskiego MOPS-u.
Zawodowych rodzin zastępczych, dla których opieka jest pracą, na terenie Tarnowa jest tylko pięć. Pozostałe 77 to rodziny niezawodowe, które za opiekę nie dostają co miesiąc wynagrodzenia.
Taką rodzinę tworzy pani Zofia z mężem i biologicznym synem Kacprem. Mariusz jest z nimi od 6 lat. - "Na pewno nie żałujemy swojej decyzji, choć nie było lekko. Trzeba się było dostosować. Mariusz miał swoje przyzwyczajenia, my również. Musieliśmy to pogodzić. Metodą prób i błędów doszliśmy do tego, że jest nam dobrze. Mamy wspaniałego, drugiego syna" - mówi w rozmowie z reporterką Radia Kraków pani Zofia.
Do rodzin zastępczych trafiają dzieci pozbawione opieki rodzicielskiej przez sąd. Pozostają w nich do czasu aż ustąpi kryzys w rodzinie biologicznej i sąd przywróci biologicznym rodzicom prawo do opieki nad dzieckiem. Zazwyczaj trwa to kilkanaście miesięcy, ale bywa, że kilka lat. Co ważne, w czasie pobytu dziecka w rodzinie zastępczej rodzice biologiczni nadal mają nam dzieckiem władzę, tyle że jest ona ograniczona.
Rodzina zastępcza zawodowa otrzymuje minimum 2 tysiące złotych wynagrodzenia miesięcznie plus 1000 złotych na utrzymanie dziecka. Rodzina niezawodowa, czyli taka, której członkowie pracują, dostaje 1000 zł na utrzymanie dziecka.
(Aleksandra Ratusznik/ew)
Obserwuj autora na Twitterze: