Podczas pierwszej rozprawy zeznawała m.in. była dyrektorka poradni oraz były komendant straży miejskiej, Tadeusz Pawlik. Oboje przyznawali, że poza chorobą i śmiercią Jolanty Knapik, nie słyszeli o podobnych przypadkach wśród pracowników budynku przy ulicy Nadbrzeżnej Dolnej. Jednak była dyrektorka przypomniała, że o tym, iż azbest może być niebezpieczny, zaczęło się mówić w Polsce dopiero pod koniec lat 90. Wcześniej nikt nie zwracał na to specjalnej uwagi tak jak i na materiał, z którego wykonano elewację budynku przy ulicy Nadbrzeżnej.
Byli szefowie instytucji, które nadal mają swoje siedziby przy ulicy Nadbrzeżnej Dolnej przyznawali zgodnie, że budynek od dawna jest w złym stanie. „Płyty azbestowe, którymi wyłożono budynek były częściowo pokruszone, częściowo połamane, zwłaszcza na ścianach szczytowych”. Tadeusz Pawlik przyznał, że wielokrotnie ubiegał się o remont budynku. Była dyrektorka poradni mówiła wprost, że zarówno miasto jak i kuratorium, pod które podlegała wcześniej jej placówka, skąpili pieniędzy na remont tego budynku.
Ze zrozumieniem mówi jednak o tym komendant straży miejskiej. Pawlik przekonuje, że do takich prac nie doszło bo „wszelkie opinie techniczne, budowlane mówiły o tym, że tego budynku nie opłaca się remontować”. Były komendant straży miejskiej przekonywał też przed sądem, że magistrat od dawna szukał nowego miejsca, zarówno dla jego jednostki oraz poradni. Budynek przy Nadbrzeżnej miał zostać zburzony.
Pawlik zaznaczył jednak, że podczas dyskusji o przenosinach większość jego pracowników… chciała zostać w starym, ale bardzo dobrze zlokalizowanym budynku. Były komendant podkreślił też, że nikt nie zgłaszał mu obaw związanych z pracą w budynku wyłożonym płytami azbestowymi. Jednk obecny komendant straży miejskiej, Krzysztof Tomasik na antenie Radia Kraków mówił o tym, że strażnicy obawiają się możliwych konsekwencji pracy w tym miejscu.
Magistrat przed sądem będzie się bronił m.in. tym, że w latach, w których pani Jolanta Knapik pracowała w poradni przy Nadbrzeżnej Dolnej, stosowanie azbestu było dozwolone i powszechnie stosowane. Kluczowe dla sprawy będą opinie biegłych, z zakresu budownictwa i onkologii. Mąż zmarłej pracownicy, przekonuje, że powodem występowania międzybłoniaka opłucnej, na którego zmarła kobieta jest wyłącznie azbest.
Tymczasem była dyrektorka poradni przed sądem mówiła o tym, że to skandal, iż instytucja nadal znajduje się w tym samym miejscu. „O ile wiem to w tej chwili jakąś ruinę znaleziono, ale nie mają pieniędzy na remont. Więc podejrzewam, że jak się sprawa skończy to pewnie poradnia zostanie tam gdzie była”.
Zgodnie z ostatnimi zapowiedziami magistratu, które skonkretyzowały się po pozwie od rodziny zmarłej pracownicy, poradnia miałaby się przenieść do budynku przy ulicy Gumniskiej. Na razie jednak nie wiadomo kiedy. Tak jak i nie wiadomo gdzie mogliby się przenieść strażnicy miejscy.
(Bartłomiej Maziarz/ko)