Przyszłoroczny budżet Tarnowa z całą pewnością rodzi się w bólach. Jego projekt już w momencie powstania był skazany na klęskę, bo same władze Tarnowa przyznawały, że miastu brakuje pieniędzy na wydatki bieżące. Taki stan grozi widmem wprowadzenia do miasta komisarza. Dlatego kilka tygodni temu rozpoczęło się gorączkowe poszukiwanie brakujących milionów. Jak przyznał w rozmowie z Radiem Kraków Roman Ciepiela, udało się je znaleźć. W najbliższy czwartek, na sesji budżetowej prezydent zaproponuje autopoprawki, które mają ratować przyszłoroczne finanse Tarnowa. Wszystkie rezerwy i dodatkowe wpływy przy oszczędnościach pozwolą zrównoważyć budżet i RIO nie będzie miała zastrzeżeń - mówi prezydent.
Jakim kosztem udało się to osiągnąć? Oczywiście kosztem cięć - prezydent Tarnowa podkreśla, że oszczędzać muszą wszystkie jednostki miejskie, a ich dyrektorzy zapomnieć o nadprogramowych wydatkach. Największe obawy jednak były o to czy dopięcie budżetu będzie wiązało się ze zwolnieniami. W pierwszych nieoficjalnych informacjach pojawiały się sugestie, że cięcia budżetowe mogą zakończyć się zwolnieniem ponad 200 osób. Ostatecznie miasto miało zatrzymać się na propozycji zwolnienia ponad 70 osób. Roman Ciepiela jednak uspokaja, bo miasto stara się zmniejszyć koszty wynagrodzeń w sposób naturalny, czyli etaty osób odchodzących na emeryturę będą likwidowane.
Z rezerwą do tych zapewnień podchodzą jednak dyrektorzy miejskich jednostek, bo w przypadku ograniczania im budżetu niewykluczone, że sami będą musieli jednak podejmować decyzję o cięciach w zatrudnieniu. Tak może być np. w straży miejskiej.
Radni miejscy wciąż czekają na oficjalne informacje o poprawkach, jakie prezydent wprowadzi do projektu przyszłorocznego budżetu, mają otrzymać je jutro. Nie dziwi ich jednak to, że prezydent najpierw straszy, a potem w ostatniej chwili odnajduje brakujące miliony...
"Znamy pana prezydenta, znamy skarbnika i to nie pierwszy budżet, w którym magicznie znajdują się pieniądze przed sesją budżetową. Jasno jednak widać, że dochodzimy do granicy" - Jakub Kwaśny przewodniczący tarnowskiej Rady Miejskiej jednocześnie dodaje, że decyzja w sprawie przyjęcia budżetu będzie bardzo trudna:"Jeżeli go nie przyjmiemy, będziemy działać w prowizorium budżetowym. Takie sytuacji w historii miasta jeszcze nie mieliśmy, równocześnie pojawia się plan naprawczy, a prezydent będzie dążył do uchwalenia budżetu, zapędził radnych do rogu i teraz nie mają wyjścia."
Opozycja nie zamierza jednak dać się do tego rogu zapędzić. Prawo i Sprawiedliwość raczej nie pozostawia złudzeń co do głosowania w sprawie budżetu. "Przegłosowanie, nawet z poprawkami najgorszego budżetu od ponad 10 lat to sum wszystkich błędów prezydenta. Na takie rozwiązania nie ma zgody" - mówi radny Mirosław Biedroń.
Sesja budżetowa w Tarnowie zaplanowana jest na najbliższy czwartek.
Znacznie mniej emocji towarzyszyło przyjęciu budżetu miasta Nowego Sącza. Radni przegłosowali właśnie uchwałę budżetową przy 15 głosach za, czterech przeciw i czterech wstrzymujących się. Dochody Nowego Sącza w roku 2023 wyniosą ponad 698 mln zł, a wydatki sięgną ponad 717 mln zł. Deficyt wynoszący nieco ponad 19 mln 136 tys. zł miasto zamierza pokryć z kredytu. Największym wyzwaniem w realizacji budżetu w Nowym Sączu będzie spadek o blisko 30 mln zł dochodu z podatku PIT i wzrost koniecznej dopłaty do oświaty, który w przyszłym roku wyniesie ponad 50 mln zł.