Kompletnie pijany 36-latek - jak w filmie sensacyjnym - zadzwonił na policję i stłumionym głosem powiedział, że znajduje się na przystanku w Jodłówce-Wałkach i został postrzelony. Po tym połączenie urwało się. Policjanci zaraz po zgłoszeniu oczywiście wyruszyli na poszukiwania. Sprawdzili wszystkie przystanki autobusowe w wymienionej przez dzwoniącego miejscowości i na ostatnim z nich na ławce znaleźli leżącego mężczyznę. Nie miał on jednak żadnych obrażeń czy ran postrzałowych, co potwierdziło również wezwane na miejsce pogotowie.
Mężczyzna z całą pewnością był jednak kompletnie pijany. Po sprawdzeniu okazało się że ma 4 promile alkoholu we krwi. Po obudzeniu próbował zaatakować pomagających mu policjantów. Ci znaleźli przy nim telefon. Teraz odpowie za wykroczenie związane z niepotrzebnym wezwaniem służb.
Grozi mu grzywna, a nawet areszt.
(Agnieszka Wrońska/ko)