Przyznają to nie tylko sami kierowcy, ale też burmistrz Ciężkowic Zbigniew Jurkiewicz. "Niestety zauważyłem, że jeździmy po staremu. Jeszcze wielu kierowców nie zauważyło tych tablic. Mam nadzieję, że to się przyjmie i już od nowego roku na pewno będzie bezpieczniej". Burmistrz Ciężkowic dodaje, że dzięki wprowadzeniu strefy zamieszkania na rynku i w przylegających do niego uliczkach zmniejszyła się liczba znaków.
Jednak nie wszyscy kierowcy w ogóle wiedzą co oznacza strefa zamieszkania. Dziwią się np. dlaczego z rynku w Ciężkowicach zniknęły przejścia dla pieszych. Zastępca naczelnika tarnowskiej drogówki Zofia Kukla w rozmowie z Radiem Kraków wyjaśnia, że "nie ma potrzebny wyznaczania przejść dla pieszych. Bo pieszy w strefie zamieszkania ma pierwszeństwo w każdej sytuacji".
Mimo, że m.in. na rynku w Tuchowie strefę zamieszkania wprowadzono już w marcu, nadal nie wszyscy się do nich przyzwyczaili. "Dochodzi do kłótni między kierowcami, kto ma pierwszeństwo" - przyznaje jeden z mieszkańców.
Reguł prawej ręki sprawia kierowcom przyzwyczajonym do starej organizacji ruchu sporo kłopotów. "Kierowcy jeżdżą na pamięć. I nie zwracają uwagę na znaki. Idea utworzenia strefy jest taka żeby dodatkowymi czynnikami wymusić na kierowcach to żeby się poruszali wolniej. Dlatego nie wskazuje się drogi z pierwszeństwem. W takim przypadku, zgodnie z zasadami, pierwszeństwo ma kierowca nadjeżdżający ze strony prawej. Czyli Ci, którzy już poruszają wokół rynku w Tuchowie czy Ciężkowicach, odwrotnie jak do tej pory, muszą ustąpić pierwszeństwa kierowcom, którzy wjeżdżają na rynek z bocznych dróg. Jeżeli kierowca nie będzie bardzo bacznie obserwował znaków i nie będzie dobrze znał przepisów to może dochodzić do spornych sytuacji" - przyznaje Zofia Kukla z tarnowskiej drogówki.
Bartek Maziarz/wm