- Nadal sporym kłopotem jest oczekiwanie na dostawę węgla. Do końca lutego ma na naszym składzie pojawić się kolejna partia. Rzeczywistość to pokazuje. Nieraz ma być dostawa, ale dostajemy informację, że pociągi nie zostały niestety załadowane. Możliwe, że będzie większa liczba rezygnacji. Teraz to około 50 ton. Nie jest to jeszcze lawina rezygnacji - mówi Szymon Kozioł, miejski energetyk w Tarnowie.
Cały zamówiony węgiel przez mieszkańców Tarnowa ma być dostarczony do miasta do końca kwietnia. Mimo spadającej ceny tego opału preferencyjna cena nadal ta jest atrakcyjna. Tona surowca kosztuje 1950 zł. Dodatkowe 50 zł należy zapłacić za jego transport.