Jak przekonuje Jacek Łabno z klubu radnych PiS, jest wiele powodów takiej decyzji. M.in. to, że do ulg została zaproponowana tylko część miasta. "A przecież wszyscy przedsiębiorcy powinni być traktowani równo. Ale chodzi też o to, że to najbardziej zaniedbane tereny w mieście, na których obecnie szumi wiatr, rosną chaszcze. Dzisiaj przedsiębiorca potrzebuje uzbrojonego, dobrze skomunikowanego terenu. To są tereny, które ani nie mają dróg, ani nie mają mediów. Nie ośmieszajmy się. Poprawmy ofertę, niech będzie lepsza".
Radni Jakub Kwaśny oraz Zbigniew Kajpus proponowali, żeby przedyskutować te sprawę na sesji, jednak radni PiS się na to nie zgodzili i zrzucili punkt z dzisiejszej sesji. Zastępca prezydenta Piotr Augustyński podkreśla, że nie da się zmienić zasad ulg dla inwestorów, bo są odgórnie narzucone. A jedynie ewentualnie dopisać kolejne obszary. "Argument, że gdzieś rosną krzaki jest nietrafiony i bezsensowny. Pomóżmy jeszcze bardziej zareklamować te tereny i doprowadźmy do ich ożywienia" - podkreśla Augustyński. Część z tych terenów jest w rękach prywatnych. Dlatego radni chcieliby wiedzieć co to za firmy.
Zastępca prezydenta podkreśla, że nie można szykować uchwały pod konkretnego inwestora, bo zabrania tego prawo. "Do ulg podatkowych wskazujemy tereny niezagospodarowane chociażby po to, żeby nie było zarzutu, że pod konkretną firmę dajemy zwolnienia. Tylko chcemy przyciągnąć nowe firmy".
Piotr Augustyński dodaje, że dwa i pół roku temu radni zgodzili się na takie same ulgi na 90 hektarach. Cztery firmy zadeklarowały, że chcą z tego skorzystać. Ale będą mogli liczyć na zwolnienia z podatków dopiero po zrealizowaniu inwestycji. A zadeklarowali, że przeznaczoną na nie w sumie 9,5 milion złotych. Firmy te pod inwestycje kupiły od Tarnowskiego Klastra Przemysłowego w sumie około 1,5 hektara terenu.
"Najważniejszy w tym wszystkim jest klimat. To kolejny sygnał do przedsiębiorców, że coś jest nie tak. Że jest jakiś spór pomiędzy radnymi i miastem. Takiego sporu nie powinno być i myślę, że go nie ma. A robienie tego na zasadzie przekory, że nie dzisiaj, a na kolejną sesję - jestem w stanie o tym rozmawiać. Chcemy puścić w świat informacje, że zapraszamy przedsiębiorców do Tarnowa, chociaż już po tych kilku sytuacjach ja nie wiem jak oni to mogą odbierać". - przekonuje zastępca prezydenta Tarnowa.
Bartek Maziarz/wm