Tegoroczna myśl przewodnia Dnia Bezpiecznego Internetu została w pewnym sensie wymuszona przez pandemię koronawirusa. Kolejne lockdowny i ograniczenia w funkcjonowaniu coraz to nowych gałęzi życia społecznego, w tym także edukacji, dotknęły również najmłodsze dzieci, które z konieczność musiały wejść do brutalnego świata internetu. Jak podkreślają policjanci, nawet zwykłe lekcje online stają się szkołą życia i wymuszają konieczność stawienia czoła negatywnym emocjom: "Nawet jeżeli są to nasi koledzy, to niestety pojawia się jakaś nienawiść, zazdrość czy chęć pokazania, kto jest mocniejszy w grupie. To powoduje, że jesteśmy zalewani różnego rodzaju hejtem" - mówi Paweł Klimek, rzecznik prasowy tarnowskiej policji.
Taki stan rzeczy dostrzegają też nauczyciele, którzy przyznają, że dzieci nie są przyzwyczajone do takiego rodzaju zajęć szkolnych. „Chociaż prowadzimy lekcje świetne i mamy bardzo dobre relacje, staramy się uśmiechać, to dostrzegam już pewien niepokój i zagubienie u uczniów. Widzimy, że pojawiają się nowe problemy" – zauważa nauczycielka Agnieszka Pilch.
„Zdarzały się sytuacje, że uczniowie nie mieli dobrych warunków do tego, żeby połączyć się przez kamerkę, np. z tyłu gdzieś leżały talerze, bo ktoś zmuszony był realizować lekcje w kuchni albo w jakimś składziku. Obserwowaliśmy, że po pierwszych próbach, kiedy jedni uczniowie włączali kamery, a inni nie i pojawiły się jakieś komentarze tego, co było z tyłu, potem już uczniowie jak jeden mąż wyłączali kamerki" – tłumaczy Marcin Zaród - także nauczyciel, członek grupy SuperBelfrzy.
Problem niedostosowania psychiki najmłodszych i ryzyko wystąpienia internetowego hejtu dostrzegają także psychoterapeuci, którzy widzą zwiększenie się zapotrzebowania na porady wśród uczniów w czasie koronawirusowych lockdownów: "Obserwujemy bardzo dużo problemów i nasilenie się ich u dzieci, które wcześniej przejawiały kłopoty, ale było to do opanowania bez wsparcia specjalisty. Teraz te same dzieci wymagają już wsparcia psychologa czy psychoterapeuty" - wyjaśnia Magdalena Mól, psychoterapeutka.
Problem nadzoru nad dziećmi jest też zauważalny wśród rodziców, którzy są przekonani, że pozostawienie dziecka na e-lekcjach w domu to nie to samo co lekcje stacjonarne w szkole: "Podczas zdalnego nauczania, kluczowe jest, żeby ktoś był w domu z dzieckiem, przynajmniej w przypadku uczniów młodszych klas i nauczania początkowego, żeby móc szybko pomóc czy zerknąć na ekran i skontrolować, czy dziecko rzeczywiście jest na lekcji, a nie robi z boku czegoś innego" - mówiła pani Magda, matka drugoklasisty.
Także eksperci wskazują, że najważniejszą rolę w czasie pierwszych kontaktów dziecka nie tylko z e-lekcjami, ale w ogóle z internetem mają do odegrania rodzice: "Jeżeli my-rodzice, nie wprowadzimy naszych pociech w świat wirtualny, to one poproszą o to swoich kolegów, a jak nie, to będą same próbować. I tu jest olbrzymie zagrożenie. Nie powiem, że internet to coś złego, bo jest wspaniały, ale trzeba umiejętnie z niego korzystać" - tłumaczy Agnieszka Seyrlhuber z wydziału prewencji tarnowskiej policji.
Pytanie tylko, kto w takiej relacji jest uczniem, a kto nauczycielem? Czy naprawdę to rodzice mają większą wiedzę na temat internetu niż ich pociechy?
Więcej informacji na temat planowanych działań policji na stronie tarnow.policja.gov.pl.
Marcin Golec/sp
Skontaktuj się z Radiem Kraków - czekamy na opinie naszych Słuchaczy
Pod każdym materiałem na naszej stronie dostępny jest przycisk, dzięki któremu możecie Państwo wysyłać maile z opiniami. Wszystkie będą skrupulatnie czytane i nie pozostaną bez reakcji.
Opinie można wysyłać też bezpośrednio na adres [email protected]
Zapraszamy również do kontaktu z nami poprzez SMS - 4080, telefonicznie (12 200 33 33 – antena,12 630 60 00 – recepcja), a także na nasz profil na Facebooku oraz Twitterze.