"Takie oznakowanie mogło wprowadzać niektórych kierowców w dezorientację ze względu na to, że najpierw pojawiała się zielona tablica znapisem Tarnów" a potem z napisem "Brzozówka". Kierujący nie pamiętał już, czy znajduje się w terenie zabudowanym" - tłumaczy w rozmowie z Radiem Kraków naczelnik tarnowskiej drogówki Władysław Szydłowski.
A to o tyle istotne, że jak przypomina Szydłowski, w połowie maja zaostrzyły się kary za przekroczenie prędkości w terenie zabudowanym. Naczelnik zaznacza, że zielona tablica - nawet z przekreśloną nazwą miejscowości - nie odwołuje terenu zabudowanego.