Chłopiec towarzyszył ojcu podczas prac leśnych. Po upadku wymagał pilnej pomocy medycznej, dlatego na miejsce wezwany został śmigłowiec lotniczego pogotowia ratunkowego.
- Do wypadku doszło w trudno dostępnym, leśnym terenie. Konieczna była piesza ewakuacja do miejsca, z którego poszkodowany mógł zostać podjęty przez śmigłowiec LPR - relacjonuje Dominik Ryba z tarnowskiej straży pożarnej.
Na miejscu pracowało 23 strażaków, policja oraz ratownicy.