Nie stać mnie na mieszkanie w domu jednorodzinnym, czy na strzeżonym osiedlu. Ale to nie oznacza, że mam zazdrościć tym, którzy mają ode mnie więcej pieniędzy, albo - co gorsze- ich nienawidzić i chcieć im coś odebrać, lub przynamjniej zrobić na złość.
Nie dziwię się tym, którzy chcą się odgradzać, czy zamykać. Dlaczego? Z prostej przyczyny.
Mieszkam w centrum miasta, w pięknym miejscu pełnym zieleni. Mieszkania są własnościowe, ale teren wokół domów i drogi należą do gminy, więc ogrodzić się nie możemy. Co z tego wynika?