Nie oznacza to oczywiście, że pustoszeją również sklepy. Krakowianie dostają zakupowego amoku. Jeszcze jedna szyneczka, jeszcze jeden cukrowy baranek / co z nim zrobić po świętach? /, a może kupić jeszcze 20 jajek / co będzie, jak zabraknie? / , jeszcze jeden żółty, chiński kurczaczek, jeszcze dwie chałki/ stuprocentowo połowa kupionego pieczywa zeschnie na kamień/.
Ten szał zakupów można było zrozumieć na początku lat 90-tych, kiedy ludzie zachłystywali się bogactwem towaru po pustych, PRL-owskich półkach, ale teraz? Przykro, kiedy po świętach śmietniki są pełne tego, co zostało. Narzekamy na brak pieniędzy, ale święta muszą być " na bogato". Zastaw się, a postaw się.
No i świąteczne porządki. Czy naprawdę musimy wszystko powyciągać z szaf i szafek, by ułożyć to z powrotem? Nie lepiej iść na spacer, albo poczytać książkę?
Jeżeli jednak chcemy sami piec i nie stracić dużo czasu, to proponuję sernik, który przygotowuje się w 10 minut, jest pyszny i zawsze się udaje.
Kilogram naprawdę dobrego sera mielimy, lub miksujemy na gładką masę / żadnych serów z pudełka/ . 8 jajek / od szczęśliwych kurek grzebiących na podwórku/ miksujemy z cukrem / ok. pół szklanki, wedle gustu/, łączymy z serem, dodajemy budyń / waniliowy lub smietankowy/ i pół kostki stopionego wcześniej masła. Na koniec rodzynki i skórka pomarańczowa / ja smażę ją sama - wprawdzie nie wiem czym kropione są pomarańcze, za to wiem, że przed smażeniem je wyparzę i wyszoruję/, można dodać też wanilię, lub cukier waniliowy / jest taki z prawdziwą wanilią/. Ciasto wlewamy do tortownicy i pieczemy, aż góra sernika lekko ściemnieje. wtedy sprawdzamy patyczkiem - jak wychodzi suchy, możemy wyłączyć piekarnik. Otwieramy drzwi, ale ciasto zostawiamy do wystygnięcia w środku - wtedy nie opadnie.
I czas na życzenia. Po prostu cieszmy się. Wierzący ze Zmartwychwstanie Pana, niewierzący, że - jak śpiewali Skaldowie - " wszystko kwitnie wkoło".
Radosnych Świąt !