Szczęściu trzeba pomagać! Tę starą prawdę potwierdził w rosyjskim Niżnym Tagile Paweł Wąsek. Gdy na starcie nie ma najlepszych rodaków, gdy koronawirus eliminuje całą ekipę Austriaków, to trzeba zacząć wierzyć w siebie. Wprawdzie najlepszy jego dotychczasowy wynik, to 22 miejsce w poprzednią sobotę w Ruce, ale ten fakt nie był dla skoczka z Wisły żadną blokadą. Po pierwszej serii niedzielnego konkursu zajmował 6 (!) miejsce. Czy to go zdeprymowało? Chyba trochę tak, bo w drugiej serii lądował 6, 5 metra bliżej, ale okazało się, że to i tak wystarczyło do utrzymania tej pozycji! To jego życiowe osiągnięcie!
Wczoraj takim wynikiem cieszył się Aleksander Zniszczoł. Kwalifikacje do niedzielnego konkursu potwierdzały nadzieje na kolejny dobry występ. Miał piaty wynik. Ale seria konkursowa przyniosła rozczarowanie. 113,5 metra i do serii finałowej awans z … 29 pozycji. W serii finałowej poleciał 10 metrów dalej, wskoczył do drugiej dziesiątki. Zajął 19. miejsce.
Pozostali Polacy niedzielny konkurs kończyli po pierwszych próbach. Najbliżej finałowej serii był Maciej Kot, ale zajął 31 miejsce. On szczęściu nie pomógł.
A zawody zdominowali Norwegowie. Zajęli wszystkie miejsca na podium.
-
Halvor Egner Granerud – 125,3m i 124,5m nota 241,5
-
Robert Johansson - 139,0m i 118,5m nota 240,7
-
Marius Lindvik - 131,5m i 127,0m nota 240,6