Gospodarze zaczęli ten mecz bardzo nerwowo. Dodatkowo deprymował ich znakomitymi interwencjami bramkarz kaliszan Łukasz Zakreta. Na pierwszego gola czekali tarnowscy kibice do 9. minuty, gdy było już 0:3. Zakretę udało się pokonać dopiero z rzutu karnego. Po 16. minutach gry tarnowianie wyrównali na 3:3, w 18. minucie wyszli na prowadzenie, ale nie cieszyli się nim długo. Trzeba było mozolnej walki, by dotrzymać kroku rywalowi. Na przerwę schodzili jednak z jednobramkową stratą.
Po 15 minutach gry w II połowie goście zyskują po raz pierwszy w tych zawodach czterobramkową przewagę. Na 5 minut przed końcem tarnowianie doprowadzili do kontaktu (17:18), chwilę później jest remis. Ostatnią minutę tarnowianie grali z przewagą jednego zawodnika. 23 sekundy przed końcem gospodarze wychodzą na prowadzenie. W ostatniej sekundzie kielczanie jeszcze wyrównują. O losach meczu decydują karne. W nich skuteczniejsi byli kielczanie. W meczu „o sześć punktów” tarnowianom udało się zdobyć tylko 1 punkt. A szczęście było bardzo blisko...
Grupa Azoty Tarnów - Energa MKS Kalisz 21:21 (8:9), karne 3-4.
Najwięcej bramek: dla Grupy Azoty - Rennosuke Tokuda 5, Michał Grabowski 4, Emilian Jewuła 4, dla MKS Kalisz - Kirył Kniaziew 6, Konrad Pilitowski i Maciej Pilitowski po 5.
TVPsport/TK/RK