Wisła Can-Pack Kraków nadal niepokonana - zarówno w rozgrywkach krajowych jak i na europejskiej arenie. "Biała Gwiazda" gra z meczu na mecz lepiej, ale rywalki z tygodnia na tydzień też są coraz bardziej wymagające. Tak ułożony został kalendarz rozgrywek. Ale zwycięstwo w Koszycach udowodniło, że krakowianki stać na wiele. I w Krakowie w meczu z Dynamem Kursk dostaliśmy potwierdzenie, że rzecywiście "Białej Gwiazdy" obawiać się muszą nawet europejskie potęgi. Wygrana różnicą 15 punktów to duże osiągnięcie mistrzyń Polski.
Siłą Dynama Kursk - drugiej po Jekaterynburgu siły w lidze rosyjskiej - są Nnemkadi Ogwumike i Seimone Augustus, ale gwiazd w drużynie Dynama nie brakuje. Z europejskich koszykarek wymieńmy choćby Anete Jekabsone, Irinę Osipową i Ludmiłę Sapową. Portal FIBA Europe zapowiadał ten mecz jako podkoszowe starcie Jantel Lavender i Jeleny Milovanović. Dla zespołu z Kurska był to pierwszy euroligowy mecz tego sezonu.
Początek nerwowy w wykonaniu gospodyń, perfekcyjna seria rzutów z dystansu w wyknoaniu Bieliakowej i prowadzenie Dynama różnicą nawet 9 punktów. Wiślaczki jakby lekko śpiące czy przestraszone pozwalały rywalkom na wiele. Rosjanki mogły też wielokrotnie ponawiać ataki wygrywając walkę na tablicach. Dopiero w połowie drugiej kwarty obraz gry zaczął się zmieniać. Podobnie jak w Koszycach właśnie w tym momencie spotkania krakowski zespół zaczął skuteczniej grać w obronie, zbierać piłki z tablic i trafiać. Dystans zmniejszył się do 3 punktów i choć Dynamo raz jeszcze uciekło na 7 oczek, to później "Biała Gwiazda" świeciła już coraz jaśniej. W zespole Dynama błyszczała tylko Ogwumike, w Wiśle grę ciągnęły Vandersloot, Quigley i Lavender. Po rzutach Żurowskiej-Cegielskiej w 28 minucie gry gospodynie pierwszy raz objęły prowadzenie, i szybko je powiększały by wygrać różnicą 15 punktów. W końcówce skutecznymi akcjami popisywała się się zwłaszcza Abdi. Wielkie brawa dla "Białej Gwiazdy" !!!!