Mało tego, po pierwszej i drugiej kwarcie prowadziły! Jednym punktem, ale jednak.
Wygraną w pierwszej odsłonie zapewniła krakowiankom Maria Conde, która 18 sekund przed końcem trafiła za trzy punkty. W drugiej celnie rzuciła Leonor Rodriguez, równo z syreną.
W drugiej połowie meczu wyraźnie jednak zabrakło sił. Trzecia kwartę rywalki z Turcji wygrały już wyraźnie, 10 punktami, a w ostatniej dołożyły kolejne 11 punktów przewagi.
Wiślaczki pozwoliły rywalkom na trafienie aż 14 rzutiów za trzy punkty.
Krakowianki, które na początku tygodnia przeżyły trzęsienie ziemi na ławce trenerskiej, pod opieką asystenta zdymisjonowanego trenera Krzysztofa Szewczyka, nie miały chyba prawa wygrać tego meczu.
- Myślę, że zagraliśmy fajnie do przerwy, chyba nikt się nie spodziewał, że będzie to tak dobrze wyglądać. Do połowy trzeciej kwarty byliśmy w meczu, natomiast z każdą minutą dystans do rywalek się zwiększał, a w czwartej kwarcie rywalki nas dobiły. Moje zawodniczki nie były w stanie powstrzymać Aliny Jagupowej i zdobyła ona aż 30 punktów" – powiedział Eljasz-Radzikowski, który dostał zapewnienie, że będzie prowadził zespół Wisły do końca sezonu.
Potężna ekipa z Mersinu ma na koncie 26 wygranych meczów z rzędu - w lidze i w Pucharze Europy. W rewanżu, który odbędzie się za tydzień w Turcji trudno oczekiwać cudu.
Wisła Can Pack Kraków - Cukurova Basketbol Mersin 73:93 (21:20, 21:21, 15:25, 16:27).
Punkty: Wisła - Leonor Rodriguez 21, Maria Conde 12, Jordin Canada 11, Mercedes Russell 7, Sofija Aleksandravicius 6, Justyna Żurowska-Cegielska 5, Maria Araujo 5, Anna Jakubiuk 4, Bozica Mujovic 2.
Najwięcej punktów dla Cukurova - Alina Jagupowa 30, Chelsea Gray 16, Kelsey Bone 11, Kim Mestdagh 11.
PAP/SKO