Drużyna z Górnego Śląska wyrównała stan rywalizacji na 3-3. Gra się do czterech zwycięstw, zaś decydujące siódme spotkanie odbędzie się we wtorek w Katowicach.
"Druga tercja w wykonaniu katowiczan była bardzo dobra, natomiast w naszym słabsza. Dobrze zaczęliśmy to spotkanie, prowadziliśmy 1:0. W przerwie uczulałem moim zawodników, że druga odsłona będzie prawdopodobnie decydująca. Niestety, za bardzo się wycofaliśmy i daliśmy za dużo swobody przeciwnikowi w tercji środkowej. Rywal to wykorzystał, szczególnie przy drugiej i trzeciej bramce. W ostatniej tercji próbowaliśmy walczyć. Nie mogę odmówić chłopakom woli walki, chęci zwycięstwa" - powiedział na pomeczowej konferencji prasowej opiekun drużyny z zachodniej Małopolski.
To było prawdziwe święto hokeja w Oświęcimia. Gdy zawodnicy Unii wychodzili na rozgrzewkę oklaskiwało ich ponad dwa tysiące widzów. Przed rozpoczęciem spotkania trybuny zapełniły się szczelnie (3000 osób).
W pierwszej tercji kibice mieli powody do radości. W 6. min. Unia wykorzystała grę w przewadze (na ławce kar przebywał Maris Jaas), a krążek w bramce umieścił Martin Przygodzki.
„Mieliśmy okazje przesądzić losy spotkania w pierwszej tercji. Mogło być po niej 3:0. Pamiętajmy, że rywalizujemy z najlepszą drużyna w lidze (po części zasadniczej sezonu – PAP). Nie możemy się jednak poddawać” - powiedział po spotkaniu Przygodzki.
Po 40 minutach było 1:3. W 52. minucie Starzyński praktycznie przesądził losy spotkania, zdobywając czwartą bramkę dla GKS. Oświęcimianie zdołali tylko zmniejszyć rozmiary porażki.
Stan rywalizacji play off (do czterech zwycięstw) 3-3. Siódmy mecz odbędzie się we wtorek w Katowicach.
Unia Oświęcim - Tauron KH GKS Katowice 2:4 (1:0, 0:3, 1:1)
Bramki: 1:0 Martin Przygodzki (6), 1:1 Maciej Urbanowicz (21), 1:2 Patryk Wronka (26), 1:3 Grzegorz Pasiut (39), 1:4 Filip Starzyński (52), 2:4 Aleksiej Trandin (55).
Kary: Unia - 6, GKS Katowice - 8 minut. Widzów: 3 000.
PAP/AD