„Aktywny powrót do szkoły po pandemii” to program Ministerstwa Edukacji i Nauki przygotowany we współpracy z akademiami wychowania fizycznego z całej Polski. Do projektu zostali zaangażowani najlepsi akademicy, którzy będą dzielić się wiedzą i umiejętnościami przydatnymi w pracy z młodymi ludźmi. Anna Ostrowska, rzecznik prasowy Ministerstwa Edukacji i Nauki po tygodniu od pojawienia się tego programu poinformowała, że cieszy się on dużym zainteresowaniem, o czym świadczy ponad 20 tys. zgłoszeń od nauczycieli w tym okresie.
Podczas szkoleń nauczyciele dowiedzą się m.in. jak przeciwdziałać skutkom bezczynności ruchowej (hipokinezji), izolacji społecznej czy innym skutkom zdrowotnym, które pojawiły się w związku z pandemią. Szkolenia będą miały charakter kompleksowy i obejmą również zagadnienia psychologiczne. I może trochę szkoda, że każdy z zainteresowanych będzie mógł skorzystać z takich zajęć tylko raz.
I jeszcze jedna refleksja. Zapisy trwać będą do końca roku szkolnego, czyli spodziewać się można, że szkolenia ruszą we wrześniu. A chciałoby się chyba, żeby we wrześniu wszyscy uczestnicy szkoleń byli gotowi i przygotowani do czekających ich wyzwań. Tym bardziej, że jak czytam w komunikacie - "Nauczyciele, którzy ukończą pierwszy etap projektu, zdobędą certyfikat i będą mogli wraz ze swoją szkołą ubiegać się o pieniądze na dodatkowe zajęcia sportowe." Jaki pieniądze, tego jeszcze nie wie nikt.
Ale skoro o pieniądzach mowa. Ogłoszona została lista beneficjentów programu "Sport dla wszystkich". Programu innego z ministerstw - Kultury, Dziedzictwa Narodowego i Sportu. 240 milionów złotych, to nie są pieniądze drobne. Podzielone wśród ponad 370 tzw. jednostek - już takiego wrażenia nie robią. Choć okazuje się, że prymusi potrafili sięgnąć po ponad milionowe kwoty. Ludowe Zespoły Sportowe - mogą skorzystać z ponad 4,5 miliona. Ta kwota akurat nie powinna dziwić. AZS - blisko 1,1 mln, ponad milion także dla Wspólnoty Polskiej. Dla porównania - Szkolny Związek Sportowy - 50 tys. Tylu się doszukałem. Być może coś przeoczyłem.
Polskie Stowarzyszenie Sportu po Transplantacjach może spożytkować 80 tys złotych, ale Stowarzyszenie Biegów Przeszkodowych, Terenowych i Ekstremalnych - 350 tysięcy, a Fundacja Instytut Łukasiewicza - na kampanię informacyjną "Gdy milkną oklaski. Życie na sportowej emeryturze" - 800 tys.
Przypomnę, mówię o pieniądzach dla programu o nazwie "Sport dla wszystkich". Wypadałoby wnioskować, że w podtekście brzmi słowo: "aktywność".
Jak się do tego mają takie projekty? Suwalski Klub Badmintona otrzymuje 20 tys. zł na wydawnictwo "Suwalski badminton w XX wieku", albo "Monografia Szachowej Białostockiej Ligi Szkolnej w latach 1995-2000. I znów porównanie. Stowarzyszenie Akademia Piłkarska Proszowianka - 15 tys. wobec 36, o jakie wnioskowało. A jeszcze jest na liście: Ogólnopolskie Sympozjum Naukowe "Kultura Fizyczna w interakcyjnej perspektywie". Oczywiście wraz z publikacją.
Żeby nie było, że jestem li tylko zgorzkniałym marudą. Jest na tej liście hasło, które mnie autentycznie rozweseliło. I autorom tego hasła serdecznie gratuluję pomysłowości i poczucia humoru. Co kryje hasło "SPLUWA 2021"? Sportowe Popołudnia Ludzi Umiejących Wypoczywać Aktywnie". I aż szkoda, że organizatorzy dostaną na realizację tego pomysłu tylko 10 tys złotych.
Kwota, na którą jedynie splunąć? Nie, nie. Nie można. Bo zgodnie z dewizą organizatorów triathlonu w Kraśniku - "Przegrywają jedyne nieobecni".
Tadeusz Kwaśniak/RK