O ile Puszcza sobotnim spotkaniem rozpoczęła dopiero swoją pucharową przygodę, jako drugoligowiec miała bowiem zagwarantowany udział w rundzie wstępnej, o tyle Garbarnia o szczebel centralny rozgrywek Pucharu Polski walczyła prawie od roku. Brązowi udział w tej fazie zagwarantowali sobie zwycięstwami na kolejnych szczeblach niższych okręgów, gdzie rozprawili się kolejno z KS Rybitwy, Cracovią II, Wiślanami Jaśkowice, Jutrzenką Giebułtów, Pogonią Miechów, Wiślanką Grabie, MKS-em Trzebinia/Siersza i wreszcie Podhalem Nowy Targ. Garbarnia i Puszcza do pucharowego spotkania przystępowały również na różnych etapach przygotowań do sezonu. Puszcza treningi wznowiła już 27 czerwca, podczas gdy Garbarnia dwa dni później zakończyła w Kalwarii sezon 2015/16.
Spore problemy kadrowe dały się we znaki trenerowi Mirosławowi Hajdzie przed rywalizacją z Puszczą. Szkoleniowiec Garbarni nie mógł skorzystać z kilku podstawowych zawodników, a sama kadra Brązowych wciąż pozostaje w fazie przebudowy. Nowe twarze pojawiły się natomiast po stronie gości. Tomasz Tułacz w wyjściowej jedenastce znalazł miejsce dla Bartosza Żurka i Marcina Orłowskiego, a w trakcie trwania meczu na placu gry meldowali się także Rafał Mikulec i Dawid Kuliga - cała czwórka do Niepołomic trafiła w ostatnich tygodniach. Nic więc dziwnego, że faworytami tego meczu byli grający o szczebel wyzej piłkarze Puszczy, którzy od początku starali się zdominować boiskowe wydarzenia.
Chociaż optycznie lepsze wrażenie stwarzała Puszcza, to Garbarnia jako pierwsza mogła zaskoczyć defensywę rywali. W 10. minucie sytuacji sam na sam z bramkarzem nie wykorzystał jednak Marcin Siedlarz, który trafił w interweniującego Sobieszczyka. Siedlarz miał w tym meczu więcej dogodnych okazji, jednak ani na początku meczu, ani 38. minucie, ani też w minucie 63. gdy szukał szczęścia głową, nie znalazł drogi do bramki. Sztuka ta udała się za to rywalom. W 24. minucie w polu karnym z piłką przy nodze znalazł się Maciej Domański, który zdecydował się na uderzenie. Spisującego się tego dnia naprawdę nieźle Marcina Cabaja w tej sytuacji zaskoczył jeszcze rykoszet i ostatecznie futbolówka zatrzepotała w siatce.
Po zmianie stron utrzymująca się na prowadzeniu Puszcza oddała nieco pola Garbarni i to Brązowi dłużej operowali piłką i częściej przenosili się z nią w okolice pola karnego rywali. Z takich kombinacji nie wynikało jednak szczególnie często zagrożenie. Najgoręcej pod bramką zrobiło się w 63. minucie przy wspominanej już szansie Siedlarza. Z rzutu wolnego centrował wtedy Krzysztof Kalemba, Siedlarz z impetem uderzył futbolówkę głową, ale przeniósł ją nad poprzeczką. Piłkarze i kibice Garbarni domagali się jeszcze w tej sytuacji podyktowania rzutu karnego za rzekomy faul na ich zawodniku, jednak arbiter Daniel Kruczyński pozostał wobec takich sugestii nieugięty.
Choć do końca na stadionie przy ulicy Rydlówka 23 nie brakowało emocji, ostatecznie kibice obejrzeli tego wieczora tylko jedną bramkę. Dzięki dowiezionemu do końcowego gwizdka zwycięstwu to Puszcza Niepołomice kontynuować będzie swą pucharową przygodę. W kolejnej rundzie rywalami ekipy Tomasza Tułacza będzie inny trzecioligowiec - Wda Świecie. Jeśli Puszczy i z nimi uda się wygrać, do Niepołomic w sierpniu zawita drużyna ekstraklasowa.
Adam Delimat