Comarch Cracovia przegrała na wyjeździe z IFK Helsinki 3:6 przede wszystkim przez dekoncentrację w końcówce drugiej tercji i utratę trzech szybkich, kolejno po sobie zdobywanych bramek. Finowie w minutę i 19 sekund odskoczyli wtedy z remisu 1:1 na 4:1.
Od początku spotkania przewaga Finów, ale dobra obrona Pasów i groźne kontrataki mistrzów Polski, choć Cracovia osłabiona brakiem Bartosza Dąbkowskiego i Kaspra Bryniczki. W 10. minucie gol dla gospodarzy po wycofaniu krążka przez 17-letniego Nordgrena na punkt bulikowy po lewej ręce Radziszewskiego i strzale Malinena. Dwie minuty później był jednak remis, świetna kontra polskiej drużyny, podanie da Costy przez pół lodu i wykorzystana szansa przez Kapicę. W końcówce tercji przewaga Finów, ale skutecznie Radziszewski.
W drugiej tercji ruszyliśmy jeszcze śmielej do przodu, ale Cracovia nie wykorzystała dwóch dobrych sytuacji, ani Sykora nie zamienił na gola podania Kalusa, ani Dziubiński nie pokonał bramkarza IFK po wycofaniu krążka zza bramki przez Szinagla. Pod koniec tercji Finowie przełamali remis zdobywając bramki po szybkim ataku i trafieniu Tamminena, dobitve Nykoppa i strzale z bliska Nordgrena. Wystarczyło 79 sekund, by Finowie uzyskali komfortową przewagę. Trener Rohaczek wziął czas i Cracovia się otrząsnęła, Rompkowski z bliska na raty pokonał bramkarza rywali i na przerwę oba zespoły schodziły przy prowadzeniu IFK 4:2.
W trzeciej tercji Pasy walczyły ambitnie o poprawę wyniku, ale to gospodarze zdobyli kolejne bramki. W 46 minucie Sopanen wykorzystał błąd gości i zrobiło się 5:2, a chwilę później potężnym strzałem w okienko bramkarza Pasów pokonał Haataja. Cracovia walczyła jednak do końca i choć Kalus swojej pierwszej świetnej okazji na gola nie wykorzystał, to gdy nasz zespół miał na lodzie dwóch graczy więcej Kalus wreszcie trafił i mecz skończył się wynikiem 6:3 dla IFK.
Comarch Cracovia przegrała ostatni grupowy mecz prestiżowych rozgrywek Hokejowej Ligi Mistrzów i zakończyła rywalizację na ostatnim miejscu w grupie. Porażka w stolicy Finlandii wstydu jednak nie przynosi, podobnie jak wcześniejsze dwa spotkania w Krakowie ze Szwedami i Niemcami oraz mecz w Monachium. Krakowianie zagrali w Helsinkach znacznie lepiej niż w Tauron Arenie Kraków, gdzie przypomnę przegrali 0:6. Szkoda jednak, że nie udało się sięgnąć po pierwsze zwycięstwo w CHL czy choćby zdobyć pierwszego, historycznego punktu.
Marek Solecki/RK