Po rozbiciu w znakomitym stylu Korony Kielce i przerwie na mecze reprezentacji Cracovia powróciła do walki o ligowe punkty. W piątek na stadion przy ulicy Kałuży przyjechała Wisła Płock - beniaminek, który w tym sezonie postraszył już niejednego ligowego potentata. W poprzedniej kolejce Wiśle bardzo mało zabrakło do urwania punktów innej Wiśle - tej krakowskiej - ale mimo odrobienia dwubramkowej straty ostatecznie mecz z imienniczką zakończył się porażką beniaminka.
Jako że zwycięskiego składu zmieniać sie nie powinno, trener Jacek Zieliński desygnował do gry jedynastkę identyczną jak ta, która dopiero co zaaplikowała tu Koronie Kielce bagaż sześciu bramek. Skład niezmienny pozostaje zresztą nieco dłużej, ale do wcześniejszego meczu z Zagłębiem Lubin piłkarskiego powiedzenia o nienaruszalności wygranej jedenastki podpiąć nie można - w Lubinie Cracovia tylko zremisowała.
Pierwsze fragmenty meczu przy Kałuży nie przyniosły zbyt wielu godnych uwagi momentów. Pod bramką Grzegorza Sandomierskiego nieco groźniej zrobiło się w 14. minucie. Po sprytnym rozegraniu rzutu rożnego piłka trafiła na skraj pola karnego do Merebaszwiliego, ten miał sporo miejsca i czasu, ale jego strzał został zablokowany. Poza tym dominowały kiksy, proste straty i niewymuszone błędy. Do Merebaszwiliego piłka trafiła ponownie w 27. minucie. Znów było miejsce i czas, ale znów skończyło się niepowodzeniem - tym razem Gruzin nie trafił w światło bramki. W kolejnych minutach dwukrotnie głową próbował Szczepaniak i były to najgroźniejsze ataki Pasów w pierwszych 30 minutach tego meczu. Pierwszy zwrot akcji nastąpił właśnie po pół godziny gry. W 30. minucie Piotr Malarczyk faulował w polu karnym Ilieva, a do jedenastki podszedł Dominik Furman. Ten sam zawodnik, który właśnie strzałem z rzutu karnego pokonał ostatnio bramkarza Wisły Kraków teraz przestrzelił - piłka poszybowała ponad poprzeczką.
W pierwszej połowie gole więc nie padły, za to zaraz po zmianie stron bliski szczęścia był Miroslav Covilo. Nikogo nie zaskoczy fakt, że pomocnik Cracovii uderzał głową - piłka zmierzała praktycznie w samo okienko, ale Seweryn Kiełpin wyciągnął się jak struna i chwycił futbolówkę w rękawice. Jeszcze lepiej Kiełpin interweniował w 54. minucie. Wówczas bramkarz Wisły kapitalnie, końcami palców interweniował po strzale głową Piątka. Mimo to Kiełpin po paradzie nie miał zbyt wesołej miny. Do sparowanej przez niego piłki dopadł Jakub Wójcicki i potężnym strzałem nie pozostawił już żadnych wątpliwości. W 62. minucie mogło się zrobić 2:0. Fenomenalnie, z pierwszej piłki lewą nogą mierzył Brzyski, ale niezawodny Kiełpin znów zdołał sparować piłkę na korner. Dziesięć minut później Mateusz Cetnarski precyzyjnie dośrodkował na głowę Covilo - temu zabrakło centymetrów. Cracovia po przerwie robiła jednak wrażenie dużo lepsze niż w pierwszej połowie, a prowadzenie na dobrą sprawę mogło i powinno być wyższe.
Kolejne minuty przynosiły kolejne okazje Cracovii, natomiast Wisła nie potrafiła się skutecznie odgryźć. Groźną bronią gości miały być bite przez Dominika Furmana stałe fragmenty gry. Ani rzuty wolne, ani rożne nie kończyły się jednak celnymi dośrodkowaniami, a jak zakończył się rzut karny - o tym reprezentant Polski będzie chciał jak najszybciej zapomnieć. Krzysztof Piątek będzie chciał natomiast zapomnieć o sytuacji z doliczonego czasu gry. Po ograniu Szymińskiego biegł z piłką sam od linii środkowej boiska, nieatakowany przez rywali wpadł w pole karne, uderzył obok Kiełpina, ale też minimalnie obok słupka.
I tak oto bramka Jakuba Wójcickiego z początku drugiej połowy była jedyną, jaka padła w tym spotkaniu. Mecz Cracovii z Wisłą, zwłaszcza w pierwszej połowie, nie należał do szczególnie pasjonujących, ale to, co kibiców Pasów interesuje najbardziej to drugie z rzędu zwycięstwo ekipy Jacka Zielińskiego.
Cracovia - Wisła Płock 1:0 (0:0)
Wójcicki 54'
Cracovia: Sandomierski – Wójcicki (81. Deleu), Polczak, Malarczyk, Brzyski – Čovilo, Dąbrowski – Budziński, Cetnarski (78. Jendrisek), Szczepaniak (90. Wdowiak) – Piątek.
Wisła Płock: Kiełpin – Stępiński, Szymiński, Bożić, Sylwestrzak – Rogalski (85. Drozdowicz), Furman, Merebaszwili, Wlazło, Iliev (59. Kriwiec) – Kante (71. Reca).
AD