Sześciu Polaków wystartuje w niedzielnym, indywidualnym konkursie skoków narciarskich o Puchar Świata. Konkursie zaliczanym do skandynawskiego turnieju Row Air, a w którym skoki kwalifikacyjne także zaliczaja się do klasyfikacji generalnej. Najlepiej w piątkowej próbie sił zaprezentował się Kamil Stoch. Skoczył 130 metrów, co dało mu drugie miejsce.
Pozostali nasi reprezentanci zajęli następujące miejsca: 9. Jąkub Wolny 130,5 m, 19. Dawid Kubacki 121,5 metra 23. Piotr Żyła 120 m 32. Stefan Hula 122,5 m i 49. Paweł Wąsek skoczył 112 metrów
Kwalifikacje wygrał Norweg Robert Johansson.
To już krótka, ale tradycja, że wielki finał sezonu Pucharu Świata w skokach narciarskich w słoweńskiej Planicy poprzedza cykl zawodów w Skandynawii. Od dwóch lat w zmienionej formie, odbywający się pod nazwą Row Air. Pierwotnie ten pomysł Skandynawów zwano „wielkim i ryzykownym” eksperymentem, ale środowisko skoczków tę ideę kupiło. Na czym polega? Geograficznie - bez większych zmian. Oslo, Lillehammer, Trondheim, a na deser mamut w Vikersund. Z tym, że największą wartość ma suma punktów uzyskanych w każdym, oddanym skoku. W klasyfikacjach - tu nazwanych prologami, a także w konkursach - zarówno drużynowych, jak i indywidualnych. A w programie są dwa konkursy drużynowe. W Oslo i na mamucie w Vikersund. W sumie 16 skoków, i w żadnym nie można się pomylić. A między konkursami przerw tyle, co na przemieszczenie się miedzy obiektami. A to w sumie blisko 900 km.
Z pewnością wielką pokusą są finansowe nagrody, jakie gwarantują organizatorzy. Premie aą takie same jak rok temu. Dodatkowe nagrody pieniężne zgarną skoczkowie, którzy w klasyfikacji generalnej turnieju znajdą się na podium. Zwycięzca dostanie 60 tysięcy euro, drugie miejsce wycenione jest na 30 tysięcy euro, a premia za 3. pozycje w Raw Air 2019 to 10 tysięcy euro. Rok temu ta główna wygrana trafiła do Kamila Stocha, który wyprzedził dówch Norwegów - Roberta Johanssona i Andreasa Stjoernena. Dawid Kubacki był ósmy. Oczywiście do premii specjalnych dochodzą premie regulaminowe FIS.
Na pierwszym miejscu stawiam wyjątkowo finansowe gratyfikacje, a nie punkty w rywalizacji o kryształową kule, bo ta zdaje się być przesądzona. Na 9 konkursów do zakończenia sezonu Japończyk Ryoyu Kobayashi ma przecież 475 punktów przewagi nad Kamilem Stochem. To chyba dystans już nie do zniwelowania, chociaż sport rządzi się własnymi, często nieprzewidywalnymi prawami.
Popularność, jaką zdobył turniej Row Air skusił organizatorów, by zawody w tej formule rozszerzyć w tym roku także na kobiety. Z tą różnicą, że przed paniami są tylko trzy konkursy indywidualne i oczywiście trzy prologi. Zamiast 16-tu - 9 skoków prowadzących do sukcesu. Bez rywalizacji na skoczni mamuciej. Dzięki wsparciu rządu norweskiego - premie finansowe są takie same jak w rywalizacji mężczyzn. Do zawodów przystąpią dwie Polki, które maja za sobą udany debiut w mistrzostwach świata - Kamila Karpiel i Kinga Rajda. Panie kwalifikacje mają zaplanowane na sobotę.
FIS/TK