Powoli żegnamy rok 2020. Szalony rok. Do końca. Życie sportowe zawieszone, zamrożone przez długie okresy. Korygowane kalendarze, pożegnanie z kibicami. Społeczna izolacja sportu. Taki sportowy rok 2020 zapamiętam.
W taki sportowy rok 2021 przyjdzie nam wkraczać. Przed nami znów tygodnie rozgardiaszu, niepewności. Do czego będzie można po świąteczno-noworocznej przerwie wrócić, do czego powrotów nie będzie.
Niepewność ominie sport zawodowy i członków kadr narodowych. Ta grupa ma zielone światło, ale... I tutaj pojawiają się wątpliwości. Weźmy dla przykładu snowboardzistów. Mogą trenować i nie mogą zarazem. Bo przecież do dobrego treningu potrzebny jest dobrze przygotowany stok. A tej działalności obsługa stoku prowadzić ni może. Zakazane jest wszak naśnieżanie i ratrakowanie. Czy ktoś wie jak wyjść z tego ślepego zaułka? Narciarstwo biegowe też nie jest zakazane, ale jego sympatycy - to już odnosi się także do amatorów - mogą i muszą jedynie liczyć na łaskawość aury. Przynajmniej do 17 stycznia.
Dopuszczalne będzie uprawianie sportu w ramach ligi zawodowej. Czy rozgrywki II ligi np piłki ręcznej,albo III ligi siatkówki,to sport zawodowy? Mam niejakie wątpliwości, gdy poznaję interpretację prawodawcy: Sport zawodowy oznacza uprawianie sportu w taki sposób, w jaki świadczy się pracę lub usługi za wynagrodzeniem, bez względu na to, czy pomiędzy sportowcem zawodowym a odpowiednią organizacją sportową istnieje formalna umowa o pracę, czy też nie, w przypadku gdy wynagrodzenie przekracza koszty uczestnictwa i stanowi znaczącą część dochodów dla sportowca.
Dopuszczona ma być możliwość rywalizacji dzieci i młodzieży uczestniczącej we współzawodnictwie sportowym prowadzonym przez odpowiedni polski związek sportowy; A to jest moim zdaniem znaczne zawężenie możliwości organizatorów choćby takich, jak małopolski Szkolny Związek Sportowy.
Nie mam zamiaru bawić się w proroctwa. Ale właśnie tzw system współzawodnictwa sportowego dzieci i młodzieży staje na najostrzejszym zakręcie. A załamanie tego procentować będzie dopiero za lat kilka, kilkanaście.
Pozostaję ciągle w kręgu spraw sportu tzw. kwalifikowanego. A sport powszechny? O nim w dobie pandemii nie myśli się wcale, choć oczywiście - biegania, jazdy na rowerze, nikt nikomu nie broni. Wypada mieć wiarę w to, że szczepionka przywróci nam normalność. I w tej wierze trwać.
Tadeusz Kwaśniak/RK