Maryna Gąsienica-Daniel zajęła 11. miejsce w slalomie gigancie alpejskiego Pucharu Świata we francuskiej stacji narciarskiej Courchevel. Zwyciężyła Amerykanka Mikaela Shiffrin, która wyprzedziła Włoszkę Federicę Brignone o 0,82 s, a Francuzkę Tessę Worley o 1,09.
Gąsienica-Daniel na półmetku plasowała się na 19. pozycji, a po drugim przejeździe awansowała o osiem lokat. W finale uzyskała drugi czas. Pierwszego przejazdu w poniedziałek nie ukończyła Słowaczka Petra Vlhova. Mistrzyni świata w tej konkurencji z 2019 roku była jedną z trzech zawodniczek, które ruszyły na trasę na początku stawki (były wśród pierwszych sześciu startujących) i nie dotarły do mety. Łącznie tego dnia z trasy wypadło 12 alpejek. Pierwotnie zmagania te miały się odbyć w niedzielę, ale z powodu obfitych opadów śniegu zostały przełożone na kolejny dzień.
Znajdująca się w życiowej formie 26-letnia zakopianka niedawno zajęła dziewiąte, najwyższe w pucharowej karierze miejsce w slalomie równoległym, który jednak nie jest rozgrywany w najważniejszych światowych imprezach. W zawodach PŚ - poza występem sprzed ponad dwóch tygodni - nigdy nie była sklasyfikowana tak wysoko jak w poniedziałek. W grudniu 2017 roku zajęła 17. miejsce w slalomie równoległym. Koronną konkurencją Maryny Gąsienicy Daniel, która w tym sezonie wróciła do rywalizacji po wielomiesięcznej przerwie spowodowanej kontuzją nogi, jest właśnie slalom gigant.
Shiffrin odniosła 67. zwycięstwo w zawodach PŚ, a pierwsze w tym sezonie. Zdobywczyni trzech medali olimpijskich, w tym dwóch złotych, startami we Francji wróciła do rywalizacji w cyklu po kilku tygodniach poświęconych na treningi.
Vlhova zachowała prowadzenie w klasyfikacji generalnej PŚ. Gąsienica-Daniel awansowała w niej na 20. miejsce. Jeszcze wyższe, 18. miejsce zajmuje w klasyfikacji obejmującej slalomy giganty (po 3 z 9 zawodów przewidzianych w kalendarzu PŚ).
PAP/TK