„Do ostatniej chwili walczyliśmy o zwycięstwo. Staraliśmy się wygrać, ale Irlandczycy postawili nam ciężkie warunki, bo stanęli z tyłu. W naszej grze jest jeszcze dużo rzeczy do poprawy. W zespole jest sporo nowych twarzy i potrzeba trochę czasu, aby się zgrać. Nie da się wszystkiego zmienić w tydzień. Jednym z pozytywów jest to, że dążyliśmy do końca, żeby strzelić drugą bramkę” – ocenił Klich.
28-letni pomocnik wrócił do drużyny narodowej po ponad czterech latach przerwy.
„Cieszę się, że po takiej przerwie w reprezentacji strzeliłem bramkę. Chciałem tego dokonać już w meczu z Włochami. Wówczas się nie udało. Ciężko trenowałem, aby wrócić do drużyny narodowej. Mam nadzieję, że zostanę w niej na dłużej” – podkreślił.
Biało-czerwoni po dobrym meczu z Włochami 1:1 w Bolonii w Lidze Narodów, we Wrocławiu zaprezentowali się poniżej oczekiwań.
„W pierwszej połowie ciężko nam się grało i wiem, że nie wyglądało to olśniewająco. Nie mogliśmy trafić do bramki rywala. Na pewno byłoby nam łatwiej, gdybyśmy strzelili gola wcześniej, bo mieliśmy sytuację już na początku meczu. Z takimi zespołami jak Irlandia im dłużej nie strzela się bramki, tym ciężej się gra. Tym bardziej, że to przeciwnicy strzelili nam gola i cofnęli się do defensywy. Mam nadzieję, że w kolejnych meczach szybciej będziemy strzelać bramki” – ocenił zawodnik angielskiego Leeds United.
Było to pierwsze zgrupowanie pod wodzą selekcjonera Jerzego Brzęczka.
„Mamy takiego trenera, że nie można spocząć na laurach. Muszę cały czas angażować się w stu procentach w treningi, bo zawsze można wypaść ze składu. Trener przede wszystkim chce żebyśmy dużo operowali piłką i dużo nam podpowiada. Ze współpracy z nim wszyscy są zadowoleni. Nigdy wcześniej nie pracowałem z trenerem Brzęczkiem. To otwarta i szczera osoba. Jeśli ma coś do powiedzenia, to powie. Jestem pozytywnie zaskoczony” – przyznał Klich.
KN/PAP