Ten sezon, podobnie jak kilka poprzednich, przebiega pod dyktando Mercedesa GP. Po 13 rundach mistrzostw świata broniący tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton zdecydowanie prowadzi w klasyfikacji generalnej z dorobkie 268 punktów, a Fin Valtteri Bottas jest drugi - 203.
Ferrari pokazało jednak, że o ile pod wieloma względami ustępuje niemieckiemu rywalowi, bardzo dobrze radzi sobie na torach, na których głównym atutem jest prędkość. Tak było w niedzielę na Spa-Francorchamps. W Belgii dominują długie proste i zakręty, które pokonuje się bez konieczności mocnego wyhamowania.
Reprezentant Monako Leclerc oraz jego parter Niemiec Sebastian Vettel zajęli tam pierwsze dwa miejsca na wszystkich treningach oraz w kwalifikacjach. W samym wyścigu Vettela wyprzedzili Hamilton i Bottas, ale Leclerc utrzymał się na czele.
Charles Leclerc był też najszybszy na pierwszych treningach. W pierwszym treningu Leclerc wyprzedził dwóch kierowców McLarena - o 0,306 s Hiszpana Carlosa Sainza jr i o 0,545 s Brytyjczyka Lando Norrisa. Czwarty rezultat uzyskał obrońca tytułu Brytyjczyk Lewis Hamilton (Mercedes). Robert Kubica (Williams) był 17. Krakowianin był szybszy od Russella o 0,605 s i zajął 17. miejsce, Russell był 18.
Podczas drugiej sesji treningowej Leclerc wyprzedził o 0,068 s obrońcę tytułu i lidera klasyfikacji generalnej MŚ Brytyjczyka Lewisa Hamiltona z Mercedesa, a o 0,201 Niemca Sebastiana Vettela z Ferrari. Przedostatni Kubica miał czas gorszy od Leclerca o 2,759, ale znacznie lepszy od innego kierowcy Williamsa - Brytyjczyka George'a Russella.
Przypomnijmy też, że krakowianin w 2006 i 2008 roku stanął na torze Monza na najniższym stopniu podium, ale tym razem dysponuje gorszym niż rywale bolidem i nie będzie się liczył w walce o czołowe lokaty.
PAP/MS/RK