Końcówki spotkań w wykonaniu zawodników Grupy Azoty SPR Tarnów, to był prawdziwa zmora tarnowian. Trzy mecze kończyły się przegranymi różnicą 1 bramki, a o losach spotkań decydowały ostatnie ich akcje. W niedzielnym. domowym spotkaniu z MKS Piotrkowianinem tarnowianie walczyli zatem o to, by poprawić swoją sytuację w tabeli przed zbliżającym się końcem rundy jesiennej PGNiG Superligi. Ta walka nie układała się dobrze. Do przerwy rywale prowadzili różnicą trzech bramek. Było 8:11. Ale do drugiej części meczu przystąpił jakby inny zespół. Tarnowianie dość szybko odrobili straty, wyszli na dwubramkowe prowadzenie, którego jednak nie potrafili utrzymać. Rywale próbowali walczyć, ale tym razem tarnowianie wyciągnęli wnioski z poprzednich spotkań. Wygrali 24:21. Najskuteczniejszy w drugiej połowie szczypiornista gospodarzy, który w tej części zdobył 5 z siedmiu bramek na swoim koncie - Przemysław Mrozowicz – tłumaczył, że w przerwie trener nakazał im zmianę sposobu gry. Postawił na rzuty z dystansu, a to w połączeniu ze skuteczniejszą gra w obronie i obronie i dobra postawa Małeckiego w bramce – dało efekt.
A dodać wypada, że tarnowianie znów nie mogli skorzystać z wszystkich zawodników. Z gry wyłączeni byli: Wojciech Dadej, Dawid Ciochoń i Kacper Lazarowicz. Dadej z powodu kontuzji prawego barku będzie pauzował przez okres minimum 6 tygodni. Ciochoń doznał urazu stawu łokciowego. Lazarowicz zmaga się z kontuzją kości piszczelowej. W uzupełnieniu informacji dotyczących dzisiejszych zawodów - Oprósz Mrozowicza, który strzelił 7 goli - takim samym dorobkiem strzeleckim pochwalić się mógł Rennosuke Takuda. Zwycięstwo pozwoliło tarnowskiej drużynie wyprzedzić w tabeli dzisiejszego rywala. Ostatni mecz w tej rundzie tarnowianie zagrają w przyszłą sobotę w Głogowie.
Polsat/PAP/TK