Obowiązujący przez lata termin "piłkarska wiosna", dziś między bajki trzeba schować. Styczniowa inauguracja drugiej części sezonu, to jednak coś, z czym mamy do czynienia po raz pierwszy. Dodać trzeba styczniowa, ale nader gorąca. Przynajmniej w dwóch aspektach. Na pewno dla kibiców reprezentacji, ale także dla kibiców Cracovii. W obu przypadkach chodzi o trenerskie manewry. W pierwszym przypadku manewr już zakończony (z finałem w miniony czwartek), zaś w drugim przypadku manewr ledwie rozpoczęty.
Zacznę od "Pasów", bo to przecież fakty najświeższe i co tu dużo mówić - najbliższe. Podejrzewam, że gdyby ktoś poprosił Michała Probierza o wypowiedź po pierwszej połowie meczu w Grodzisku Wielkopolskim, o żadnej dymisji mowy by nie było. Druga, kompletnie nijaka i w dodatku przegrana część tych zawodów, była już iskrą wzniecającą pożar. Zapowiedź, a właściwie decyzja o dymisji z funkcji trenera przekazana została w sposób bardzo stanowczy, zwyczajem telewizyjnych "Milionerów" w sposób ostateczny i definitywny.
Ale jednoczesna rezygnacja z funkcji wiceprezesa klubu? Wydaje mi się, że tę musi przyjąć Zarząd, że tu nie wystarczy porozumienie (przed lustrem?) trenera z wiceprezesem. Swoją drogą, to przecież właśnie Michał Probierz dążył do stworzenia takiego modelu funkcjonowania klubu i dopiął swego dokładnie dwa lata temu. Formalnie ta funkcja łączyła się z polityką transferową klubu, ale to powiązanie dwóch funkcji było moim zdaniem niezwykle istotne także przy tworzeniu czegoś, co procentować będzie przez lata. Myślę o budowie Centrum Treningowego w Rącznej. Centrum o prawdziwie europejskich standardach stało się funkcjonującą już rzeczywistością.
Pozostawia też Probierz jako owoc swojej pracy po raz pierwszy w historii klubu wywalczony Puchar Polski i Superpuchar. Dwa razy prowadzona przez niego Cracovia zdobywała przepustkę do eliminacji Ligi Europy, choć na tym w zasadzie satysfakcja z pojawienia się na europejskich stadionach się kończyła. Kibice Cracovii mieli do trenera uwagi i żal za pozbycie się z drużyny piłkarzy, którzy byli niepokorni. Sądzę, że to też mogło mieć wpływ na trenerskie "wypalenie". A do tego dodać wypada szorstkie stosunki z drugim wiceprezesów. I łącząc te wszystkie fakty - okaże się, że 3,5 roku pracy w Cracovii wystarczy. Pozostaje jednak pytanie, czy mecz w Grodzisku był emocjonalnym impulsem, czy z zimną krwią wykorzystanym pretekstem.
„Muszę odpocząć” - mówi Probierz, zostawiając drużynę na starcie wznowionych rozgrywek. W dzisiejszym, przegranym 1:2 sparingu z Górnikiem Zabrze trenera nie było.
Kto będzie kolejnym szkoleniowcem "Pasów"? Śledząc reakcje sympatyków klubu na internetowych forach, odnoszę wrażenie, że Oni najchętniej spoglądają wstecz. Pojawiają się pomysły na powrót trenera Zielińskiego, trenera Podolińskiego... Ale też spotkałem się (traktuję to z przymrużeniem oka) z sugestią, że przecież bez pracy pozostaje chwilowo Jerzy Brzęczek.
Swoją drogą, kurjozalna byłaby to sytuacja, gdyby szkoleniowcem Pasów został wujek współwłaściciela drużyny z drugiej strony Błoń. No, ale przecież Probierz też przez 8 miesięcy był trenerem "Białej Gwiazdy". I co ciekawe, statystycy wyliczyli, że "trenerska skuteczność" była przy Reymonta większa, niż przy Kałuży (ponad 47% zwycięstw z Wisłą i 40,5% z Cracovią).
Wracając zaś do Jerzego Brzęczka. Dla niego styczeń 2021 był też momentem przełomowym w trenerskiej karierze, przy czym On nie podawał się do dymisji, on został zwolniony. To chyba boleśniejsze uczucie. Tym bardziej, gdy prezes PZPN Zbigniew Boniek nie podał wyraźnej, jednej przyczyny tego zwolnienia, choć w tym celu zwoływał specjalną konferencję prasową. Z ust prezesa słyszeliśmy za to przeświadczenie, że w odniesieniu do reprezentacji lepsza jest nadzieja od niepewności.
W przypadku Cracovii wczorajsze decyzje sugerują stan pewności. Ale gdzie szukać nadziei? Pozostaje ufać, że na odpowiedź nie będziemy czekać długo.
Tadeusz Kwaśniak